Przegląd prasy

„Metro”: Chodnik dla ludzi!

19 lipca 2008

Samochody mają u nas przywilej jeżdżenia i parkowania gdzie popadnie. Człowiek musi im grzecznie ustąpić, a najlepiej gdyby w ogóle nie wychodził z domu. Bo kto to widział, żeby ludzie pętali się po chodnikach – pyta redakcja “Metra”. Do kogo należy chodnik? Do samochodów czy ludzi? Przepisy mówią wyraźnie, że na chodniku nie można pozostawić samochodu w odległości mniejszej niż półtora metra od budynku. To szczegół. Znaki pokazujące, jak należy parkować, zakazy, monitoring, nawet słupki nie pomagają. - Wolę zapłacić mandat, niż parkować kilometr od miejsca pracy. Poza tym samochód muszę mieć na oku - tłumaczy Rafał, który swą hondę civic codziennie ustawia na chodniku przy ulicy św. Mikołaja we Wrocławiu. Problemu nie rozwiązują mandaty (od 100 do 500 zł), których policja i straż miejska wlepiają z roku na rok coraz więcej. W Krakowie za nieprawidłowe parkowanie wypisano ich w tym roku już 16 tys., w Warszawie prawie 50 tys. w ubiegłym roku. I co? I nic. O specjalnych (podziemnych, naziemnych) parkingach w centrach miast, które w jakimś stopniu mogłyby pomóc, tylko się mówi. A służby (policja, straż miejska) mające dbać o porządek przerzucają się odpowiedzialnością.

Artykuł wywołał u czytelników "Metra" poruszenie. Jak sobie radzicie z kierowcami łamiącymi zakaz parkowania? Co was najbardziej irytuje w zachowaniu właścicieli czterech kółek? Dla odważnych Są dwie metody: 1) Dla odważniejszych i wysportowanych - jeśli samochód tarasuje przejście - przejść po jego masce. 2) Dla reszty - przebijać koła. W przypadku awantury z kierowcą - zadzwonić na policję, by ta ustaliła, czy samochód został prawidłowo zaparkowany. W przypadku bójki z kierowcą (to też niestety może się zdarzyć) - również zadzwonić na policję i oskarżyć o pobicie. Wiem, że to bardzo radykalne, ale piesi muszą się jakoś bronić – radzili internauci.

Jak walczyć z kierowcami łamiącymi prawo? - ciekawi jesteśmy Państwa opinii

Słowa kluczowe chodnik piesi/ruch pieszych