Od czasu tragicznego wypadku na Podolszycach motocykliści lubiący brawurową jazdę nie mają w Płocku lekko. Na stronie internetowej płockiej policji każdego ranka pojawia się nowy raport. Komenda informuje, ilu motocyklistów skontrolowała, ilu ukarała, ilu z nich przekroczyło prędkość, a ilu nie miało odpowiednich dokumentów. - Nie odpuścimy - zapowiadają płoccy policjanci. - Póki wszyscy motocykliści nie będą się zachowywali, jak Bóg przykazał. Mundurowi kontra kierowcy jednośladów - na tej linii w Płocku zawsze były tarcia. Raz górą byli motocykliści - wtedy płocczanie skarżyli się, że motocykle głównymi ulicami miasta pędzą bez opamiętania albo że na obrzeżach miasta motocykliści urządzają sobie nielegalne wyścigi. Innym razem na prowadzenie wychodzili policjanci - wtedy komenda informowała, że ukarała kogoś wysokim mandatem. Trwało to dobrych kilka lat. Aż na początku czerwca w autobus linii nr 3 na skrzyżowaniu Wyszogrodzkiej z Jana Pawła II wbił się 22-letni płocczanin na hondzie. Chłopak prawdopodobnie miał na liczniku dobrze ponad 100 km na godz. A z najnowszych ustaleń policji - to na razie wiadomość niepotwierdzona, śledztwo w sprawie wypadku potrwa jeszcze miesiąc - jechał na jednym kole. Zginął na miejscu.