(293-3)
Rewolucja na przejściach dla pieszych – donosi wrocławska “Gazeta Wyborcza”. Zielone światło ma się dla nich palić dłużej. Po artykule w dzienniku urzędnicy - na polecenie prezydenta Rafała Dutkiewicza - kontrolują skrzyżowania w mieście. Chodzi o miejsca, w których zbyt krótko piesi mieli dotychczas zielone światło. Część przejść już poprawiono - wyjaśnia Wojciech Gryczyński z Wydziału Inżynierii Miejskiej we Wrocławiu. Mamy już także plan kolejnych korekt sygnalizacji i - co istotne - są to całe skrzyżowania i fragmenty ulic, a nie tylko pojedyncze światła - zapowiada Gryczyński. Miasto uznało, że problem przejść dla pieszych jest tak ważny, że po sygnale od mieszkańca w ciągu 3-4 dni pracownicy Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta dotrą na miejsce, skontrolują przejście, zmierzą czas zielonego światła i zgłoszą sprawę do korekty. Eksperci wskazywali, że ustawa stanowi jasno: wchodząc na jezdnię zaraz po tym, jak zapali się światło zielone, powinniśmy zdążyć pokonać przejście, zanim światło zacznie migać.
Jan Jakiel, prezes warszawskiego stowarzyszenia inżynierów ruchu i drogownictwa SISKOM, który badał wrocławskie przejścia na prośbę Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, był oburzony traktowaniem pieszych w stolicy Dolnego Śląska. Mówił, że nigdy z czymś takim się nie spotkał. - Takie błędy w sygnalizacji świadczą o poziomie urzędników za nią odpowiadających i osób, które ich nadzorują - grzmiał na łamach “Gazety”. Tekst opublikowany w dzienniku wywołał lawinę sygnałów od Czytelników. - Ostatnie zmiany to bardzo pozytywny sygnał, że w końcu ktoś przyznał się do błędu i poprawia to, co zostało zepsute - uważa dr inż. Bogusław Molecki z Politechniki Wrocławskiej, specjalista inżynierii ruchu, zajmujący się m.in. sygnalizacją świetlną. - Teraz dobrze byłoby wprowadzić w końcu realny priorytet dla komunikacji zbiorowej. Przecież jest on zapisany w uchwale Rady Miejskiej Wrocławia - podkreśla Molecki.