Przegląd prasy

Na wózku inwalidzkim w komunikacji miejskiej

4 czerwca 2009

Kierowcy MPK usiedli na wózki inwalidzkie, by przekonać się, jak ciężko dostać się do autobusu nawet niskopodłogowego. Wcześniej niepełnosprawni obserwowali, jakim problemem jest podjechanie autobusu pod sam krawężnik - relacjonuje częstochowska “Gazeta Wyborcza”. Taki kurs jest pomysłem Marka Latoszka z ośrodka szkoleniowego komunalnej spółki, który wcześniej pracował w Warszawie, gdzie z obsługi osób niepełnosprawnych przeszkolono kilkuset kierowców. Marek Latoszek pokazywał grupie niepełnosprawnych, jak trudno jest podjechać pod krawężnik, gdy stoją na nim ludzie: - Autobus nierzadko musi swym obrysem zahaczyć o chodnik - wyjaśnił. Może państwo pomogą wyegzekwować od miasta poprawę infrastruktury przystankowej – apelowali kierowcy. By zatoki były odpowiednio wyprofilowane a auta nie stały na przystankach. Niepełnosprawni nie są też świadomi, że kierowca w lusterku widzi tylko wąski pas wzdłuż autobusu i jeśli ktoś dobiega do drzwi z głębi chodnika, to szofer może mu niechcący zamknąć drzwi przed nosem a nawet przyciąć rękę. A gdy autobus jest przegubowy, a jego tylna część "złamana" - to kierowca może nie widzieć drzwi za przegubem. Potem Łukasz Sośniak poprosił kierowców, by siedli na wózek inwalidzki i wjechali do autobusu po rozłożonej pochylni. Spróbowało dwóch - nie udało się bez pomocy. - Musimy nauczyć się wzajemnej wyrozumiałości - powiedział Łukasz Sośniak. Potrzebna jest ona także wśród "zwykłych" pasażerów. To m.in. przez ich niecierpliwość, niewykorzystywana jest w autobusach funkcja tzw. przyklęku: po zatrzymaniu nadwozie przechyla się w prawo, zmniejszając wysokość między chodnikiem a wnętrzem pojazdu. Tyle, że taka operacja trwa parę sekund od zatrzymania, wstrzymując otwarcie drzwi. - Pasażerowie stukają wtedy w drzwi od zewnątrz i wewnątrz, i zaczynają krzyczeć na kierowcę - mówiono. Na Zachodzie w autobusach i tramwajach często widzi się niepełnosprawnych podróżujących samodzielnie. - Nasi podopieczni tego wciąż się boją. A i opiekunowie również niechętnie puszczają podopiecznych - przyznaje Alicja Bednarek - dzięki takim szkoleniom to się może zmienić.