Zielonogórska policja nie zgadza się, by rowerzyści jeździli pod prąd jednokierunkową ul. Moniuszki. Krótki sondaż przeprowadzony przez dziennikarzy “Gazety pl Zielona Góra” niestety nie wypadł korzystnie dla tej prostej i taniej organizacji ruchu, kierowcy nawet nie wiedzieli co to takiego kontrapas. Przykładowo w Berlinie, jedna z europejskich stolic rowerowych, może poszczycić się liczbą 200 km kontrapasów. Coraz więcej ich pojawia się w największych polskich miastach. Zielonogórski oficer rowerowy, Maciej Porębski, chwali kontrapasy. Rowerzyści przedstawili projekt kontrapasów funkcjonariuszom Wydziału Ruchu Drogowego. I tu niestety negatywna odpowiedź. - Nie mogliśmy wydać pozytywnej opinii. Chodzi o bezpieczeństwo rowerzystów. Jeżeli ten kontrapas według oficera rowerowego jest niezbędny do zachowania komunikacji po Zielonej Górze, to będziemy starali się znaleźć wspólne rozwiązanie - wyjaśnia Małgorzata Stanisławska, rzecznik zielonogórskiej policji.- Dlaczego jest w tym miejscu niebezpiecznie? Czy powodem odmowy są przyzwyczajenia kierowców do jazdy po dwóch pasach, więc ciężko je będzie zmienić? W innych miastach kontrapasy powstają i to w niebezpieczniejszych miejscach - pytamy.- W tym miejscu wielu kierowców zatrzymuje swoje auta, blokując jeden z pasów ruchu. Po stronie winiarni chodnik jest wąski. Jeżeli więc ma tam powstać kontrapas, to nie może on zakłócać płynności ruchu choćby na skrzyżowaniu z ul. Długiej i Konstytucji 3 Maja - odpowiada Stanisławska. - Niemcy udowodnili, że rowerzysta jadący pod prąd jest bardziej bezpieczny niż ten, którego plecy widzi kierowca. Rowerzysta i kierowca nawiązują kontakt wzrokowy i są w stanie bardziej przewidzieć swoje zamiary.