Z Pawłem Usidusem, inspektorem generalnym transportu drogowego, rozmawia Izabela Borańska
Inspekcja twierdzi, że wyniki kontroli w firmie Polonia Transport były szokujące. Dlaczego?
- Dziesięciu kierowców nie miało aktualnych badań lekarskich, przekraczany był maksymalny czas prowadzenia pojazdu, skracano dzienny czas odpoczynku. Brakowało 38 wykresówek z tachografów. Stwierdziliśmy w związku z tym, że był bałagan organizacyjny w firmie, że naruszenia przepisów były głównie na terenie naszego kraju. To znaczy po prostu w Polsce kierowcy nie boją się nie przestrzegać przepisów, a jak wjadą do Europy Zachodniej, to tam już ich przestrzegają, bo konsekwencje mogą być dużo większe. Przedsiębiorca otrzymał protokół, ma siedem dni na ustosunkowanie się do zarzutów, kara wyniesie najprawdopodobniej 30 tysięcy złotych.
Przedsiębiorcy z całej Polski protestują przeciwko Waszym kontrolom...
- Inspekcja Transportu Drogowego nie zaprzestanie swoich kontroli, mimo że przewoźnicy piszą listy do ministra transportu, żebyśmy ich nie kontrolowali, ale my po to przecież właśnie jesteśmy. Odpowiedziałem na te listy, mimo że zarzuty w nich są absurdalne. Przedsiębiorcy piszą, że ja niszczę polski transport, bo ich kontroluję. Przecież ten transport się rozwija - prawie 20 proc. wzrostu usług było w pierwszym kwartale tego roku, to jest jedna z najprężniej rozwijających się dziedzin polskiej gospodarki, ale nie może być to kosztem bezpieczeństwa i kosztem nieprzestrzegania bezpieczeństwa. Ja nikomu nie chcę odbierać miejsc pracy, nie chcę zatrzymywać ich interesów i sprawić, by na tym tracili. Chcę tylko, żeby w pogoni za zyskiem przestrzegali przepisów prawa i nie byli zagrożeniem dla innych użytkowników dróg.
Oni uważają, że mają rację...
- Przedsiębiorcy muszą wreszcie zrozumieć, że działania inspekcji nie są po to, żeby z nimi walczyć, ale po to, żeby było bezpieczniej na drodze. Prosty przykład: jeśli ktoś jedzie maluchem, żeby się nie obawiał rozpędzonego tira, żeby cysterna z gazem, którą zatrzymaliśmy razem z inspektorami, kiedy byłem na akcji kontrolnej pod Bydgoszczą, nie była śmiercionośnym zagrożeniem. Tamta cysterna wypełniona gazem jechała przez Bydgoszcz. Okazało się, że kierowca pracował siedemnastą godzinę bez przerwy. Jak wyszedł z kabiny, to nie wiedział, gdzie jest, oczy mu się kleiły, zaczął przepraszać, że tak długo jedzie, ale szef mu kazał. Musi być więcej odpowiedzialności również po tej drugiej stronie. My nie karzemy kierowców, tylko przedsiębiorców. Kary nakładamy na firmę i te kary są duże.
Inspektorat ma również zamiar zwiększyć liczbę inspektorów. W jaki sposób poprawi to sytuację?
- Moim głównym celem jest to, żeby rozszerzyć siatkę inspektorów na sieć dróg w całym kraju, nie tak jak było do tej pory, że były tylko w głównych miastach wojewódzkich. Cel jest taki, żeby nas nieuczciwi kierowcy po prostu nie omijali.
Dziękuję za rozmowę.