Przegląd prasy

Niebezpiecznie na ulicach Poznania

2 lipca 2008

Szef poznańskiej drogówki, naczelnik Józef Klimczewski podczas posiedzenia komisji bezpieczeństwa i porządku publicznego starał się określić, co się dzieje na ulicach Poznania? Kogo winić za rosnącą liczbę wypadków? Zdaniem policji, zarówno kierowców, jak i pieszych. Oto grzechy zmotoryzowanych: nie ustępują pierwszeństwa przejazdu, jeżdżą z nadmierną prędkością, nie zatrzymują się przed przejściami dla pieszych. Nie uważają też - niestety - sami piesi, którzy wchodzą na jezdnię bez oglądania się na boki, przekraczają ulice w miejscach niedozwolonych albo na czerwonym świetle. Wśród kierowców giną najczęściej osoby młode (18-24 lata). - Niepokojąco wzrasta zagrożenie ze strony motocyklistów. W tym roku mamy już pięciu zabitych. Wszyscy w wieku 20-23 lat - relacjonował Klimczewski. Z kolei piesze ofiary wypadków mają średnio 56-60 lat. Giną na przejściach bez sygnalizacji świetlnej. Według policji najbardziej niebezpiecznymi ulicami w Poznaniu są Głogowska (skrzyżowania z Hetmańską, Kopaniną), Grunwaldzka (skrzyżowania z Ostroroga i Reymonta), Dąbrowskiego. Z kolei najwięcej wypadków (17) i kolizji (106) było w ubiegłym roku na ul. Jana Pawła II, do której zalicza się też wloty na ronda Rataje i Środka. Podobne "wyniki" mają al. Niepodległości, Zamenhofa i Św. Marcin. W tym roku na czoło wysuwa się wiadukt na ul. Wojska Polskiego nad ul. Witosa, gdzie krzyżują się dwa ruchliwe kierunki. Na wniosek policji ma się tam pojawić sygnalizacja świetlna. - W tym roku to już niemożliwe, ale w przyszłym trzeba zadbać o środki na ten cel - mówił Jerzy Michalski, naczelnik wydziału bezpieczeństwa ruchu w ZDM. - Bez nowych sygnalizacji, bez przebudowy skrzyżowań i zmian organizacji ruchu nic nie poprawimy - podkreślał Klimczewski. Policjanci proponują również, żeby na głównych ulicach miasta wieczorami i w nocy zrezygnować z żółtego pulsującego światła, ponieważ w tym czasie kierowcy jeżdżą zbyt szybko. - Włączajmy normalne programy sygnalizacji, ruch będzie wolniejszy, ale za to bezpieczeństwo wzrośnie - postulował Klimczewski. Jak mówią drogowcy, takie rozwiązanie będzie stopniowo wprowadzane, bo w większości sygnalizacji i tak zielone światło zapala się po najechaniu na pętlę indukcyjną przed skrzyżowaniem. Przy odpowiedniej prędkości 50 km na godz. kierowca będzie miał zieloną falę.

Słowa kluczowe wypadki drogowe