Przegląd prasy

Nielegalne reklamy

15 grudnia 2008

“Gazeta Krakowska”: W  wielu miastach, w tym także na ulicach Krakowa stosowana jest praktyka bezpłatnych reklam. W sprytny sposób, używając starych, często zdezelowanych pojazdów (samochodach, rowerach itd.), na reklamę natykami się na środku chodnika. Nielegalność takiej praktyki udowodnić jest bardzo trudno. Służby miejskie często są wobec nich bezradne – przypomina “Gazeta Krakowska”. Jak podkreślają urzędnicy, "cwane reklamowanie" to ich utrapienie. - Reklamy m.in. zasłaniają kierowcom widoczność na drodze - mówi Jacek Bartlewicz, rzecznik Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Tłumaczy, że legalne zajęcie pasa drogowego pod zwykłą reklamę nie kosztuje wiele zachodu i pieniędzy (za podest pod reklamę liczy się dziennie 1 zł za mkw., za reklamę na nim - 2,20 zł). Właściciele firm wolą jednak zajmować go bez opłat. Umieszczanie reklam na autach jest jednym ze sposobów, by ich uniknąć. Tym bardziej skutecznym, że nielegalność takiej reklamy trudno udowodnić. Jeśli ZIKiT by ją stwierdził, musiałby dowieść, że auto stoi cały czas w tym samym miejscu. Sprawca mógłby wtedy zapłacić grzywnę. Problem w tym, że właściciele reklam uchylają się od kar. Nie pomaga nawet straż miejska. - Twierdzą, że pojazd jest w użyciu i wtedy trudno ją wyegzekwować - tłumaczy Marek Anioł, rzecznik straży. Wtedy jedynym sposobem na ukaranie delikwenta jest mandat np. za nieprawidłowe parkowanie lub zbyt dużą reklamę. - Jeśli jednak te kwestie są w porządku, strażnicy nic nie mogą zrobić - dodaje Anioł.