(Fot.: PD@N 367-6jm)
Blisko 700 mandatów za nieodśnieżone chodniki, podwórka i wjazdy wlepiła już straż miejska Łodzi.Mimo, że od kilu dni śnieg już w zasadzie nie pada, chodniki w wielu miejscach nadal nie są dobrze odśnieżone. Maksymalna grzywna to 500 złotych. Kary zaczynają się sypać także za zwisające z dachów sople lodów. Zgodnie z regulaminem utrzymania czystości i porządku w mieście usuwanie nawisów śniegu z dachów i gzymsów budynku, niezwłocznie po ich pojawieniu, a także uprzątnięcie błota, śniegu i lodu z części nieruchomości, które służą do użytku publicznego oraz z chodnika położonego wzdłuż nieruchomości spoczywa na jego właścicielu. - Żadne wymówki już nas nie interesują, skończyło się pobłażanie - grzmi Radosław Kluska z łódzkiej straży miejskiej. Na nieodśnieżonym lub oblodzonym chodniku łatwo się przewrócić. Dlaczego miasto zapomniało o odśnieżaniu chodników? Aleksandra Kaczorowska z Zarządu Dróg i Transportu zapewnia, że wcale nie zapomniało. - Jednak w przypadku, gdy śnieg pada od kilku dni, w pierwszej kolejności skupiamy się na odśnieżaniu dróg głównych, a dopiero w następnej na chodnikach i ścieżkach rowerowych - mówi. Dodaje, że telefon alarmowy, pod który można dzwonić i zgłaszać interwencje związane z zimowym utrzymaniem dróg, działa cały czas. - Ale zgłoszeń przychodzi tak dużo, że nie nadążamy z ich realizacją - twierdzi.