Przegląd prasy

Niewidzący pasażerowie komunikacji miejskiej

14 stycznia 2008

“Gazeta Wyborcza Kraków” donosi: Radny Paweł Sularz chce programu ułatwień w komunikacji miejskiej dla niepełnosprawnych. Co ważne - proponowane zmiany mogą się przydać wszystkim pasażerom komunikacji miejskiej, którzy nie znają Krakowa. Sularz, szef krakowskiego klubu radnych Platformy Obywatelskiej, sam jest osobą niedowidzącą. - Właśnie dlatego postanowiłem stworzyć uchwałę, która zmusiłaby władze miasta do przygotowania projektu rozbudowy ułatwień dla niepełnosprawnych. Chciałbym, aby powstał harmonogram prac rozłożonych na pięć, sześć lat - mówi Sularz. - W ten sposób można zaplanować wydatki z budżetu miasta, które nie będą małe. Będzie gwarancja, że za parę lat Kraków będzie naprawdę przyjaznym miejscem dla niepełnosprawnych. Oprócz oczywistych rzeczy, jak przystosowanie przystanków dla osób poruszających się na wózkach czy zamawianie tylko niskopodłogowych pojazdów komunikacji miejskiej, w projekcie uchwały pojawia się kilka nowinek. Sularz chciałby, żeby w Krakowie zaczął działać system PIP, czyli personalnej identyfikacji pojazdu. Ideą systemu jest wyposażenie osób niewidzących w urządzenia, które mogą wysyłać i odbierać sygnały od pojazdów komunikacji miejskiej. Stojący na przystanku niewidomy dostaje sygnał od nadjeżdżającego autobusu czy tramwaju, który informuje go jaka linia nadjeżdża. Jeśli chce z niego skorzystać naciska guzik i jego urządzenie przesyła z kolei sygnał do pojazdu. Kierowca lub motorniczy widzi wtedy na wyświetlaczu informację o takiej osobie i pilnuje, by niewidzący z pewnością wsiadł do jego pojazdu. - Również wewnątrz autobusów i tramwajów niedowidzący powinni móc usłyszeć informację, jaki będzie następny przystanek. Taki system przyda się przy okazji osobom nie znającym miasta - dodaje Sularz. - Trudno nam oszacować, ile takie przedsięwzięcie może kosztować, bo mamy za mało parametrów. Nie wiemy, czy miasto będzie chciało byśmy wyposażyli wszystkie nasze pojazdy w urządzenia lokalizujące i komunikujące się z systemem czy też wystarczy, że będziemy systematycznie wyposażali w niego tylko te nowsze pojazdy - mówi Marek Gancarczyk, rzecznik krakowskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Gancarczyk zwraca uwagę, że PIP i informację wewnątrz pojazdów można uruchomić, wykorzystując przygotowywany dla Krakowa przez firmę Siemens system, który będzie obsługiwał linię Krakowskiego Szybkiego Tramwaju. - System dla KST-u przewiduje m.in. przesyłanie na przystanki informacji o tym, kiedy nadjedzie tramwaj danej linii lub jaka jest przyczyna opóźnienia. Tak więc uruchomienie PIP-u dla całego miasta jest raczej kwestią pieniędzy niż zaplanowania odpowiednich inwestycji - ocenia rzecznik. - Mamy obecnie dziewięć tramwajów, które podają takie informacje. Każda nowa maszyna będzie wyposażona w odpowiedni sprzęt - dodaje. Świetnie, ale... za co? - To świetnie, że radni mają takie pomysły, ale byłoby dobrze gdyby potrafili wskazać źródło ich finansowania. Obecnie stan naszego budżetu jest taki, że nie wyobrażam sobie, by inaczej niż za pomocą środków unijnych udało się te pomysły zrealizować - rozkłada ręce wiceprezydent Krakowa, Wiesław Starowicz, odpowiedzialny za miejską komunikację. - Walczę o to od 2002 roku, kiedy miałem pierwsze spotkanie w MPK w tej sprawie. Od tamtej pory nie znalazła się na takie projekty ani złotówka. Osoby widzące nie zdają sobie sprawy, jak bardzo potrzebujemy dźwiękowych informacji. Ile razy stoję na przystanku muszę pytać się ludzi, którzy stoją ze mną, co nadjeżdża. Gorzej jest nocą, kiedy na przystanku bywa pusto. Kraków powinien brać przykład z Łodzi i z Poznania, gdzie takie systemy już działają od paru lat i przydają się również turystom i starszym osobom - żali się Jan Ortyl, prezes małopolskiego Związku Niewidomych i Niedowidzących i nie kryje zadowolenia z pomysłu nowej uchwały. Poznań - jako pierwsze miasto w Polsce - wprowadził technologiczne udogodnienia dla niepełnosprawnych. Od czterech lat posługują się tam systemem PIP, a co więcej - mieszkańcy mogą sprawdzać rozkład jazdy komunikacji miejskiej, odsłuchując go w swoim telefonie komórkowym. Na dużych przystankach przesiadkowych są też już tablice informujące podróżnych o dokładnych godzinach odjazdów poszczególnych połączeń, w tym o ich zmianach spowodowanych spóźnieniami. - Wszystko jest elementem wprowadzanego powoli systemu informacji pasażerskiej - mówi Lech Bojarski, dziennikarz "Gazety" w Poznaniu. Uruchomienie poznańskiego PIP-u kosztowało miasto ok. 1,5 mln zł.