Opublikowany został raport Najwyższej Izby Kontroli, w którym padają oskarżenie, iż największe polskie miasta nie radzą sobie z korkami. Choć na poprawę transportu wydały przez sześć lat niemal 30 mld zł, efektów nie widać - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli. NIK sprawdziła, jak z korkami próbują sobie radzić największe polskie miasta: Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Bydgoszcz, Kraków, Szczecin i Lublin. Wnioski są oczywiste: największe miasta od lat nie potrafią poradzić sobie z rosnącym ruchem. "Najważniejsze inwestycje, czyli obwodnice, mosty, trasy przyspieszone i ekspresowe, choć planowane od lat, we wszystkich skontrolowanych miastach są opóźnione, a ich koszty wciąż rosną " - stwierdza raport argumentując swoje twierdzenie konkretnymi przykładami z ulic tych miast. I wniosek: odkorkować miasta mógłby transport publiczny. Ale jedynie w Krakowie z transportu zbiorowego korzysta obecnie o 50 proc. więcej osób niż w 2003 r. W Gdańsku, Lublinie i Szczecinie mniej mieszkańców wybiera tramwaj i autobus niż 10 lat temu. Oferowane pasażerom wagony tramwajowe są przestarzałe i maksymalnie wyeksploatowane - blisko 75 proc. z nich ma ponad 20 lat. A w Szczecinie i Gdańsku niemal wszystkie (w Gdańsku tramwaje są stare, ale gruntownie zmodernizowane). Fatalny jest też stan torowisk, długość i gęstość linii się nie zwiększa. Tylko Warszawa i Poznań rozpoczęły budowę parkingów typu "parkuj i jedź". Także tylko w tych dwóch miastach - oraz częściowo w Krakowie - wdrożono elektroniczne systemy sterowania ruchem ulicznym. Tyle że systemy zawodzą. Np. w Warszawie system sterowania ruchem, który działa wzdłuż bardzo obciążonej ul. Czerniakowskiej, nie pomógł. Korki tworzą się nawet po godzinach szczytu, w sezonie wakacyjnym. NIK zwraca też uwagę, że tylko Warszawa i Kraków odważyły się na najbardziej radykalny sposób uprzywilejowania transportu publicznego - wprowadziły osobne buspasy na najbardziej obciążonych arteriach. "Nawet tak niedrogie, a skuteczne i atrakcyjne rozwiązania jak ścieżki rowerowe w żadnym z kontrolowanych miast nie tworzą nieprzerwanego ciągu komunikacyjnego" - czytamy w raporcie NIK.
Włodarze miast oburzyli się tak totalną krytyką.- Nie jest tak dobrze, jak byśmy chcieli, ale nie jest tak źle, jak się nam zarzuca - tak wiceprezydent Gdańska Maciej Lisicki skomentował doniesienia o raporcie Najwyższej Izby Kontroli.
RAPORT: NIK o drogach w dużych miastach
Polskie miasta coraz częściej są paraliżowane przez korki. Przejezdność nie ulega poprawie, mimo inwestycji i stosunkowo dużych nakładów finansowych. Mieszkańcy niechętnie korzystają z komunikacji miejskiej, bo jest zatłoczona i w dużej części przestarzała. NIK zbadała, co samorządy dużych aglomeracji miejskich robią, aby poradzić sobie z korkami na drogach i usprawnić przejazdy. Kontrola objęła osiem miast (Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Bydgoszcz, Kraków, Szczecin, Lublin).
Działania samorządów nie nadążają za wzrostem ruchu samochodowego (liczba samochodów w kontrolowanych miastach wzrosła w ciągu ostatnich dziesięciu lat od 120 do 150 proc.). Wszystkie skontrolowane miasta planowały inwestycje zwiększające przepustowość ulic oraz opracowywały metody zachęcające mieszkańców do korzystania z komunikacji zbiorowej. Większości tych planów jednak nie zrealizowano i to pomimo ogromnych nakładów finansowych. Tylko w ciągu pierwszego półrocza 2009 skontrolowane miasta wydały na transport ponad 6,5 mld zł, a w latach 2004 - 2009 - niemal 30 mld zł.
W połowie 2009 roku co najmniej jedna trzecia długości dróg zarządzanych przez samorządy w pięciu kontrolowanych miastach (Gdańsk, Kraków, Warszawa, Szczecin, Lublin), wymagała przeprowadzenia remontu, w tym w Gdańsku i Krakowie ponad 50 proc. Pomimo że na remonty przeznacza się coraz więcej pieniędzy, samorządy nie zawsze potrafią je sprawnie prowadzić. Wiele zaniedbań władze tłumaczą brakiem funduszy, choć często zdarza się, że nawet dostępne środki pozostają niewykorzystane. W 2008 roku w Lublinie wydano zaledwie niespełna dwie trzecie środków przeznaczonych na poprawę stanu dróg (63 proc.), a w Szczecinie - 73 proc.
Najważniejsze inwestycje, czyli obwodnice, mosty, trasy przyspieszone i ekspresowe - choć planowane od lat - we wszystkich skontrolowanych miastach są opóźnione, a ich koszty wciąż rosną. W Warszawie w latach 2004 - 2009 nie powstał żaden most, nie zakończono budowy żadnej obwodnicy czy drogi szybkiego ruchu, łączących dzielnice miasta. Budowę Mostu Północnego rozpoczęto po siedmiu latach od umieszczenia tego zadania w budżecie miasta (dopiero w 2009 roku), budowy obwodnic “Miejskiej” i “Śródmiejskiej” są dopiero w fazie początkowej. Z kolei Autostradowa Obwodnica Wrocławia, która miała być zakończona w roku 2008, zostanie oddana z kilkuletnim opóźnieniem (prawdopodobnie dopiero w 2011 roku).
Wbrew założeniom w żadnym z kontrolowanych miast komunikacja miejska nie jest atrakcyjną alternatywą dla komunikacji samochodowej. Jedynie w Krakowie z transportu zbiorowego korzysta obecnie o 50 proc. więcej osób niż w 2003 roku; w Gdańsku, Lublinie i Szczecinie liczba ta spadła, w pozostałych miastach wzrost był nieznaczny. Transport szynowy - szczególnie ważny w dużych aglomeracjach - jest w fatalnej kondycji. Oferowane pasażerom wagony tramwajowe są przestarzałe i maksymalnie wyeksploatowane: blisko 75% z nich ma ponad 20 lat (w Szczecinie i Gdańsku niemal wszystkie: 149 na 153 i 190 na 204), stan torowisk i trakcji jest coraz gorszy, a długość i gęstość linii zmniejsza lub nie zmienia się.
Tylko Warszawa i Poznań rozpoczęły budowę parkingów Parkuj i jedź. Nowoczesne zintegrowane systemy zarządzania ruchem zaczęto wprowadzać z opóźnieniami w Krakowie, częściowo w Warszawie i Poznaniu. W pozostałych miastach są w fazie projektów. Jedynie w Warszawie i Krakowie utworzono osobne “buspasy”, usprawniające ruch pojazdów komunikacji zbiorowej na niektórych liniach. Nawet tak niedrogie, a skuteczne i atrakcyjne rozwiązania, jak ścieżki rowerowe w żadnym z kontrolowanych miast nie tworzą nieprzerwanego ciągu komunikacyjnego.
W połowie 2009 roku co najmniej jedna trzecia długości dróg zarządzanych przez samorządy w pięciu kontrolowanych miastach (Gdańsk, Kraków, Warszawa, Szczecin, Lublin), wymagała przeprowadzenia remontu, w tym w Gdańsku i Krakowie ponad 50 proc. Pomimo że na remonty przeznacza się coraz więcej pieniędzy, samorządy nie zawsze potrafią je sprawnie prowadzić. Wiele zaniedbań władze tłumaczą brakiem funduszy, choć często zdarza się, że nawet dostępne środki pozostają niewykorzystane. W 2008 roku w Lublinie wydano zaledwie niespełna dwie trzecie środków przeznaczonych na poprawę stanu dróg (63 proc.), a w Szczecinie - 73 proc.
Najwyższa Izba Kontroli