Obcokrajowcy coraz chętniej robią prawo jazdy w Warszawie. Kursy w języku angielskim oferuje już pięć stołecznych szkół nauki jazdy - czytamy w “Gazecie pl.”. Robert Kosmala, instruktor ze szkoły IMOLA, ostatnio często uczy po angielsku: - Zainteresowanie jest bardzo duże, ostatnio praktycznie cały dzień jeżdżę z obcokrajowcami. Trudno mi powiedzieć, ile to dokładnie osób, ale średnio dziesięć miesięcznie. Wszyscy kursanci pana Roberta mogą sami zweryfikować jego angielski w trakcie 45-minutowej rozmowy poprzedzającej kurs. Nie ukrywa jednak, że po angielsku uczy się trudniej: - Nie dla wszystkich moich uczniów angielski jest językiem ojczystym, a tu trzeba znać specyficzne słownictwo. Wielu kursantów cudzoziemców ma również instruktor szkoły Qrsant Adam Wysocki. - To nie tylko osoby, które chcą zrobić prawo jazdy. Także ci, którzy chcą się przystosować do sposobu jeżdżenia w naszym mieście - mówi. Zanim kursanci zasiądą za kółkiem, muszą zaliczyć część teoretyczną - takie zajęcia prowadzone są w trybie indywidualnym.
Dosyć skomplikowany jest natomiast sam egzamin, gdyż odbywa się po polsku, a każdy zdający musi przyprowadzić tłumacza przysięgłego. Nie każdy cudzoziemiec może jednak podejść do egzaminu - prawo jazdy w Polsce może otrzymać tylko osoba, która przebywała w naszym kraju przynajmniej 185 dni w roku. Instruktorzy i cudzoziemcy nie są z tego zadowoleni. - Na egzamin w Polsce byłoby więcej chętnych, na przykład z Niemiec, gdzie taki kurs jest ponaddwukrotnie droższy - podkreśla instruktor Adam Wysocki. Dla porównania w innych krajach Unii Europejskiej, np. we Włoszech czy Irlandii, nie ma podobnych obostrzeń.