Przegląd prasy

Zabawa nadzwyczaj niebezpieczna

18 sierpnia 2008

Nowa zabawa nastolatków ze starówki: obrzucić kierowcę auta workiem wypełnionym kilkoma litrami wody – alarmuje “Gazeta pl. Zielona Góra”. Ok. godz. 17.30 pan Paweł jechał swoją dziesięcioletnią alfą Romeo, na szczęście jechał powoli. Zza rogu kamienicy wyłoniła się dwójka nastolatków. Nim się obejrzał, rzucili w jego auto ogromy worek wypełniony wodą. Prosto na przednią szybę. - Huk był przeraźliwy, jakby ktoś rzucił cegłą. Przez moment straciłem panowanie nad kierownicą, dobrze, że nikt nie szedł ulicą, bo mógłbym w niego wjechać. Strasznie się wystraszyłem. Nie wiedziałem co się dzieje - opowiada pana Paweł, który po chwili oprzytomniał i wybiegł z auta, by złapać chuliganów. Pościg zakończył się fiaskiem. Sprawę zgłosił "Gazecie". - Ostrzeżcie przed zabawami nastolatków ze starówki. Mieszkańcy kamienicy niewiele mówią, są już przyzwyczajeni do wybryków sąsiadów. - Nie raz uprzykrzali nam życie, albo się drą wniebogłosy, albo robią głupie kawały. Motyw z workiem wody to ich częsta zabawa. Czasami nawet idą do kolegi kilka pięter wyżej i wyrzucają je przez okno. Uwielbiają patrzeć na mokrych ludzi - opowiada jeden z sąsiadów nastolatków. - Nikt nie prawi im kazań, robią więc, co chcą - tłumaczą mieszkańcy. Sprawę zgłosiliśmy Mariuszowi Olejniczakowi, naczelnikowi sekcji prewencji. Pod wskazany adres wysłał dzielnicowego. Policjant na miejscu sprawdził, jak wygląda sytuacja. - Było spokojnie. Nie zastaliśmy żadnych wyrostków. Pod wskazany adres nie mogliśmy jednak zapukać, ponieważ nie mieliśmy oficjalnego zgłoszenia. Jeśli poszkodowany mężczyzna złoży je w komendzie, wystąpimy o ukaranie nieletnich przed sądem rodzinnym. Za brak należytej opieki może także odpowiedzieć ojciec dzieci - tłumaczy Olejniczak i zapewnia, że dzielnicowy pouczy ojca, by bardziej zajmował się dziećmi.