Mariusz Pierzynka z Wałbrzycha, po dwóch i pół roku w zawodzie zdobył tytuł najlepszego INSTRUKTORA 2007 ROKU, tytuł najlepszego instruktora jazdy w Polsce. Tytuł, zdobył podczas konkursu w Warszawie. Do rywalizacji, w której pokonał 30 innych instruktorów z całego kraju, stanął “z marszu". Jak to się robi? Wygrała miłość do samochodów. - Od małego siedziałem czy to w kabinie dużego fiata czy jakiejś ciężarówki - wspomina Mariusz Pierzynka, instruktor w Szkole Jazdy “Torus". Wcześniej, była nauka w wałbrzyskiej samochodówce, potem po kolei robiony kurs na różne kategorie prawa jazdy. Wreszcie - jak mówi - nieco przypadkowo podjęta praca na stanowisku instruktora. Po 2,5 roku jazdy na fotelu z prawej strony nie zamieniłby tej pracy na inną. Do konkursu, w którym stawką był tytuł “Instruktora Roku" startował trzy razy. - Zawziąłem się - przyznaje. Zwłaszcza, że podczas pierwszej edycji, w 2005 roku w Krakowie po zaledwie pół roku pracy, zdobył czwarte miejsce. Rok później w Warszawie było już nieco gorzej (VII lokata), na najwyższym stopniu podium stanął za trzecim podejściem. - Wyjazd na konkurs finałowy, poprzedzony był eliminacjami wojewódzkimi. Na miejscu okazało się, że wielu instruktorów jest nieźle napalonych na zwycięstwo. Ja pojechałem na pełnym luzie - wspomina. To “pojechałem" to pewien skrót, pod którym kryje się 7 konkurencji. Od przepisów ruchu drogowego i pierwszą pomoc przez jazdę po płycie poślizgowej i slalom z zasłoniętymi oczami do tzw. próby Stewarta. Wałbrzyszaninowi udało się wygrać trzy konkurencje, w innych zajmował wysokie miejsca. - Pojechałem bawiąc się wygrać - mówi z uśmiechem 24-latek. Tytuł “Instruktora Roku" zdobył na jeden sezon, jednak nie wyklucza dalszych startów w konkursie przygotowywanym przez Polską Federację Stowarzyszeń Szkół Kierowców. Zwycięstwo dobrze smakuje – zdradził zwycięzca “Wiadomościom Wałbrzyskim”.