Przegląd prasy

Pętle indukcyjne nie reagują na jednoślady

1 października 2007

Zagadka: co ma zrobić motocyklista, który chce uniknąć kilkuminutowego oczekiwania na zielone światło na skrzyżowaniu z pętlami indukcyjnymi? Musi zsiąść z motoru i przeprowadzić go po pasach dla pieszych radzi “Gazeta Wyborcza – Olsztyn”. Pętle indukcyjne to zatopione w asfalcie czujniki, które wykrywają pojazdy dojeżdżające do skrzyżowania. Gdy samochód najeżdża na pętlę, informacja o tym automatycznie jest przekazywana do sygnalizatora świetlnego, a światło zmienia się z czerwonego na zielone. Takie urządzenia są na coraz większej liczbie skrzyżowań w Olsztynie. Tak działa pętla, gdy wjeżdża na nią samochód. Co z użytkownikami jednośladów? Jest zupełnie inaczej. Jeden z olsztyńskich motocyklistów poskarżył się nam na pętle w Kortowie. - Trzy zmiany świateł bezskutecznie czekałem na zielone, aż wkurzony pojechałem na czerwonym - opowiada. O tym samym problemie od dawna informowali rowerzyści. Miejski Zarząd Dróg Mostów i Zieleni gazeta zapytała, czy można regulować czułość pętli indukcyjnych tak, by wyczuwały jednoślady. Odpowiedziano, że można, ale urzędnicy zastrzegają, że ustawienie zbyt dużej czułości mogłoby powodować, że pętle wyczuwałyby pojazdy jadące sąsiednimi pasami. A to zakłócałoby pracę świateł. W dodatku są przekonani, że motory nie powinny mieć problemu z przejeżdżaniem przez skrzyżowania. Jarosław Bera, zastępca dyrektora MZDMiZ: - Motocykliści są przez pętle identyfikowani, a rowerzyści powinni pieszo przekroczyć skrzyżowanie przez przejście dla pieszych. Czesław Swaryczewski jest instruktorem nauki jazdy na motorze. W sobotę organizował wycieczkę na zakończenie sezonu motocyklowego. - Spotkaliśmy się całą grupą i rozmawialiśmy też o tym problemie. A to nie jest kłopot pojedynczych osób - przekonuje. - Ostatnio jechałem z kursantem przez skrzyżowanie ul. Żołnierskiej i Dworcowej i nawet jak stały obok siebie dwa motocykle pętla nie zadziałała. Dopiero jak przyjechał samochód, ustąpiliśmy mu miejsca i zapaliło się zielone - opowiada. Swaryczewski ostrzega, że ignorując potrzeby motocyklistów można doprowadzić do tragedii. - Któregoś dnia motocykliście czekającemu na zielone puszczą nerwy i pojedzie na czerwonym nie patrząc na samochody - mówi. Policja przyznaje, że motocyklista musi czekać na zielone światło. Oczywiście może próbować przejść skrzyżowanie na pasach. - Może to brzmi absurdalnie, ale nie ma innego wyjścia - tłumaczy Anna Siwek, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji. Z rowerzystami jest jeszcze gorzej. - Dla nich konieczne są ścieżki rowerowe - odpowiada Zbigniew Gustek, naczelnik wydziału inżynierii ruchu w MZDMiZ. - To bardzo przykre, ale musimy wybierać między czułością detektora, a liczbą pojazdów, które przejadą przez skrzyżowanie. Udział rowerów w ruchu drogowym jest niewielki i ustawienie pętli pod ich kątem może spowodować zakłócenia w ruchu.