Sprawca wypadku drogowego, w którym zginęły dwie absolwentki gimnazjum w Cedrach Wielkich został zwolniony za kaucją z aresztu śledczego i znajduje się na wolności. Przeciw tej decyzji protestowała przed budynkiem Sądu Okręgowego w Gdańsku młodzież oraz znajomi ofiar. Do wypadku doszło 7 sierpnia 2008 r. na skrzyżowaniu w Wiślince w gminie Pruszcz Gd. Justyna i Kamila wracały z Sobieszewa do domu. Na ich skuter najechał z dużą prędkością samochód opel vectra. Kierowca, Łukasz G. miał we krwi 2,4 promile alkoholu.
Pasażerka skutera dostała się pod koła ciężarówki nadjeżdżającej z naprzeciwka. Natomiast dziewczyna kierująca skuterem znalazła się pod kołami opla. Obie poniosły śmierć na miejscu. Pijanego zatrzymali przechodnie i kierowcy innych pojazdów. Zabrano mu kluczyki ze stacyjki i nie pozwolono wysiąść z auta do czasu przyjazdu policjantów. Z decyzją obok protestujących, nie zgadzała się także pruszczańska prokuratura.
Złożyliśmy w tej sprawie zażalenie do Sądu Okręgowego w Gdańsku - powiedziała Teresa Rutkowska-Szmydyńska, prokurator rejonowy w Pruszczu Gd. - Areszt tymczasowy zabezpieczy prawidłowe postępowanie sądowe. Przed zakończeniem rozprawy wnioskować będziemy przed sądem o surowy wyrok. Rodzice obawiają się jednak, że kierowca, sprawca wypadku uniknie surowej kary, czego zapowiedzią miała być decyzja o zwolnieniu oskarżonego z aresztu po wpłaceniu kaucji w wysokości 20 tysięcy złotych. Uważam, że pijany sprawca wypadku, w którym zginęła moja córka nie powinien być na wolności, zanim nie odbędzie kary. Dlatego jestem jednym z uczestników protestu i trzymam przy piersi zdjęcie mojej córki, którą pochowaliśmy przed rokiem. Chciałem, żeby sędziowie wchodzący w poniedziałek rano do pracy uzmysłowili sobie niesprawiedliwość jaka nas spotkała – mówił ojciec jednej z ofiar. Wojciech Andruszkiewicz, prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku: - Nie widzę nieprawidłowości w wydaniu decyzji zwolnienia z aresztu tymczasowego za kaucją. Każdy sędzia jest niezawisły i za podjęte decyzje odpowiada własnym sumieniem, dlatego mamy środki odwoławcze.
W kilka godzin po proteście zażalenie rozpatrzone zostało przez Sąd Okręgowy, który uchylił poręczenie majątkowe. Oskarżony trafi na kolejne trzy miesiące do aresztu tymczasowego, gdzie doprowadzą go policjanci. Podjęto taką decyzję, ponieważ obawiano się utrudniania postępowania.