Przegląd prasy

Pnie przydrożnych drzew zostaną oznakowane odblaskami

21 maja 2008

Nie będzie unijnych funduszy na modernizację dróg, jeśli bez konsultacji drogowcy wytną przydrożne drzewa. Na najbardziej niebezpiecznych trasach pnie zostaną oznakowane odblaskami. - Co nam to da, zobaczymy we wrześniu - mówi dyrektor dróg wojewódzkich w Szczecinie. To może być zimny prysznic dla tych samorządów, które, planując modernizację dróg za unijne pieniądze, już zdecydowały o wycince rosnących wzdłuż szos drzew. Tak jest, na przykład, na trasie Wolin-Unin, którą chce wyremontować starostwo kamieńskie. Pod topór ma pójść 800 stuletnich drzew. Ta sprawa zapoczątkowała w "Gazecie" serię tekstów o wycinkach przydrożnych alei. Ogołocić drogi z drzew zamierzały nie tylko samorządy, ale także zarząd dróg wojewódzkich. Problem przybierał skalę masową, a Ministerstwo Środowiska przy obowiązujących przepisach niewiele mogło zrobić. Jak się jednak dowiedziała "Gazeta", przy okazji ustalania zasad realizowania inwestycji mających wpływ na środowisko stworzono wytyczne, które powinny powstrzymać masową wycinkę. - Wytyczne powstały we współpracy z Komisją Europejską - mówi Maciej Trzeciak, wiceminister środowiska i główny konserwator przyrody. - Nie pozwolą na nieuzasadnioną wycinkę alei przy modernizowanych za unijne pieniądze drogach. W skrócie, przeszkody będą polegać na konieczności wykonania przez ekspertów badań oceniających, jaki wpływ na środowisko, a w niektórych przypadkach także na Naturę 2000, będzie miała planowana wycinka. To bardzo skuteczny oręż w walce o zachowanie alei. Dla przykładu: brak oceny oddziaływania na środowisko zablokował oddanie dla ruchu transgranicznego odcinka szosy Dobieszczyn-Hintersee. Czy droga będzie dostępna dla samochodów, zależy od oceny ekspertów, którzy muszą zbadać, czy ruch aut nie zaszkodzi pobliskiemu rezerwatowi ornitologicznemu w Świdwie. Wytyczne egzekwować będą odpowiedzialne za wydanie unijnych pieniędzy w regionach urzędy marszałkowskie. Ci, którzy myślą o unijnym wsparciu składając wniosek, muszą się do nich dostosować. Jeśli urząd przekaże dotację bez oglądania się na wytyczne, Bruksela będzie mogła zażądać zwrotu pieniędzy wraz z odsetkami. - Nie chodzi nam o całkowite zablokowanie wycinki przydrożnych drzew - tłumaczy Trzeciak. - Nie możemy jednak pozwolić na to, by drzewa szły pod topór bez oceny takiego postępowania i próby znalezienia innego, lepszego wyjścia. Bo przydrożne drzewa to także duże niebezpieczeństwo dla kierowców. Właśnie o tym rozmawiali wczoraj członkowie Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, skupiającej m.in. policjantów, drogowców, samorządowców. Tylko w 2007 r. w Zachodniopomorskiem po uderzeniu autem w drzewo zginęły 83 osoby. - Większość ofiar to efekt nadmiernej prędkości, ale nie wszyscy - mówił nadkom. Grzegorz Sudakow, szef zachodniopomorskiej drogówki. - W styczniu 2007 w wypadku zginęła czteroosobowa rodzina. Kierująca autem kobieta jechała przepisowo. Na chwilę odwróciła głowę w stronę dzieci. Według Sudakowa "droga powinna wybaczać takie błędy", a nie karać natychmiastową śmiercią. Drogowcy z Zarządu Dróg Wojewódzkich przekonywali, że na części dróg wycinek uniknąć się nie da, bo pnie są zbyt blisko jezdni. Pokazywali makabryczne zdjęcia z drogi nr 206 koło Koszalina, gdzie na dwukilometrowym odcinku w ciągu dziewięciu lat po uderzeniu w pień zginęło już 14 osób. Nadkom. Sudakow ostrzegał: - Czterdzieści osób zginie w czasie tych wakacji na drogach naszego regionu, powinniśmy coś zrobić już teraz. I zaproponował, by na próbę oznakować odblaskowymi opaskami chociaż część alei drzew na szczególnie ruchliwych odcinkach. - Możemy spróbować. Co nam to da, zobaczymy we wrześniu - zgodził się Bogdan Krawczyk, dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich.