Nie będzie unijnych funduszy na modernizację dróg, jeśli bez konsultacji drogowcy wytną przydrożne drzewa. Na najbardziej niebezpiecznych trasach pnie zostaną oznakowane odblaskami. - Co nam to da, zobaczymy we wrześniu - mówi dyrektor dróg wojewódzkich w Szczecinie. To może być zimny prysznic dla tych samorządów, które, planując modernizację dróg za unijne pieniądze, już zdecydowały o wycince rosnących wzdłuż szos drzew. Tak jest, na przykład, na trasie Wolin-Unin, którą chce wyremontować starostwo kamieńskie. Pod topór ma pójść 800 stuletnich drzew. Ta sprawa zapoczątkowała w "Gazecie" serię tekstów o wycinkach przydrożnych alei. Ogołocić drogi z drzew zamierzały nie tylko samorządy, ale także zarząd dróg wojewódzkich. Problem przybierał skalę masową, a Ministerstwo Środowiska przy obowiązujących przepisach niewiele mogło zrobić. Jak się jednak dowiedziała "Gazeta", przy okazji ustalania zasad realizowania inwestycji mających wpływ na środowisko stworzono wytyczne, które powinny powstrzymać masową wycinkę. - Wytyczne powstały we współpracy z Komisją Europejską - mówi Maciej Trzeciak, wiceminister środowiska i główny konserwator przyrody. - Nie pozwolą na nieuzasadnioną wycinkę alei przy modernizowanych za unijne pieniądze drogach. W skrócie, przeszkody będą polegać na konieczności wykonania przez ekspertów badań oceniających, jaki wpływ na środowisko, a w niektórych przypadkach także na Naturę 2000, będzie miała planowana wycinka. To bardzo skuteczny oręż w walce o zachowanie alei. Dla przykładu: brak oceny oddziaływania na środowisko zablokował oddanie dla ruchu transgranicznego odcinka szosy Dobieszczyn-Hintersee. Czy droga będzie dostępna dla samochodów, zależy od oceny ekspertów, którzy muszą zbadać, czy ruch aut nie zaszkodzi pobliskiemu rezerwatowi ornitologicznemu w Świdwie. Wytyczne egzekwować będą odpowiedzialne za wydanie unijnych pieniędzy w regionach urzędy marszałkowskie. Ci, którzy myślą o unijnym wsparciu składając wniosek, muszą się do nich dostosować. Jeśli urząd przekaże dotację bez oglądania się na wytyczne, Bruksela będzie mogła zażądać zwrotu pieniędzy wraz z odsetkami. - Nie chodzi nam o całkowite zablokowanie wycinki przydrożnych drzew - tłumaczy Trzeciak. - Nie możemy jednak pozwolić na to, by drzewa szły pod topór bez oceny takiego postępowania i próby znalezienia innego, lepszego wyjścia. Bo przydrożne drzewa to także duże niebezpieczeństwo dla kierowców. Właśnie o tym rozmawiali wczoraj członkowie Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, skupiającej m.in. policjantów, drogowców, samorządowców. Tylko w 2007 r. w Zachodniopomorskiem po uderzeniu autem w drzewo zginęły 83 osoby. - Większość ofiar to efekt nadmiernej prędkości, ale nie wszyscy - mówił nadkom. Grzegorz Sudakow, szef zachodniopomorskiej drogówki. - W styczniu 2007 w wypadku zginęła czteroosobowa rodzina. Kierująca autem kobieta jechała przepisowo. Na chwilę odwróciła głowę w stronę dzieci. Według Sudakowa "droga powinna wybaczać takie błędy", a nie karać natychmiastową śmiercią. Drogowcy z Zarządu Dróg Wojewódzkich przekonywali, że na części dróg wycinek uniknąć się nie da, bo pnie są zbyt blisko jezdni. Pokazywali makabryczne zdjęcia z drogi nr 206 koło Koszalina, gdzie na dwukilometrowym odcinku w ciągu dziewięciu lat po uderzeniu w pień zginęło już 14 osób. Nadkom. Sudakow ostrzegał: - Czterdzieści osób zginie w czasie tych wakacji na drogach naszego regionu, powinniśmy coś zrobić już teraz. I zaproponował, by na próbę oznakować odblaskowymi opaskami chociaż część alei drzew na szczególnie ruchliwych odcinkach. - Możemy spróbować. Co nam to da, zobaczymy we wrześniu - zgodził się Bogdan Krawczyk, dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich.
Pnie przydrożnych drzew zostaną oznakowane odblaskami
21 maja 2008