(230-1)
Kamery nagrywające przebieg egzaminów na prawo jazdy będą pomagały w wyłapywaniu drogowych piratów. Obraz zarejestrowany podczas jazdy po mieście może być dowodem. To pomysł Zbigniewa Skowrońskiego, dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi, który w ten sposób chce poprawić bezpieczeństwo. Co na to policjanci z drogówki? - To dobry pomysł. Dzięki niemu będziemy mogli zatrzymywać kierowców, którzy nie przestrzegają przepisów ruchu drogowego - mówi mł. insp. Cezary Popławski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. - Najważniejsze jest to, że obraz zapisany takimi kamerami może być materiałem dowodowym w sprawie o wykroczenie czy też przestępstwo drogowe. Zresztą rozmawialiśmy już z WORD-em na ten temat. Codziennie na ulice Łodzi wyjeżdża ponad 20 samochodów z "L" na dachu i napisem na bokach "egzamin państwowy". Wszystkie auta (są to ople corsy i toyoty yaris) wyposażone są w wysokiej jakości kamery (koszt zamontowania w jednym samochodzie zestawu do rejestracji przebiegu egzaminu wynosi około 10 tys. złotych). - To profesjonalny sprzęt wyposażony w szerokokątne obiektywy, które filmują spory obszar wokół samochodu - mówi Zbigniew Skowroński, dyrektor WORD. - Na nagraniach doskonale widać piratów drogowych, którzy łamią przepisy i swoim zachowaniem stwarzają ogromne zagrożenie. Dlatego postanowiliśmy przekazywać takie materiały policji. Postronni kierowcy uważają pomysł dyrektora za kontrowersyjny. - Od ujawniania wykroczeń jest policja, a nie WORD - mówią. - Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś wyprzedza inny samochód, który zatrzymał się przed przejściem, by przepuścić pieszych lub ewidentnie przejeżdża na czerwonym, to warto go przywołać do porządku.