(Fot.: PD@N 311-20 jm) ^ Jak widać na fotografii rowerzyści korzystający w sposób niezgodny z prawem z przejścia dla pieszych to praktyka nagminna. Praktyka, która wzbudza niechęć współużytkowników dróg, ale taż stwarzająca niebezpieczne sytuacje. Kierowca często nie widzi rowerzysty wjeżdżającego na drogę z dużą prędkością
(Fot.: PD@N 311-8 policja) ^ Ten rowerzysta zignorował czerwone światło – jak podaje za policją “Dziennik Wschodni”. Chciał być szybszy od wszystkich, zlekceważył czerwone światło i wjechał na "zebrę" nie patrząc, że wprost na niego jadą auta. Chłopak miał szczęście, bo samochód tylko zahaczył o rower.
Typowy polski kierowca nie znosi pieszych i rowerzystów. Piesi z kolei boją się piratów drogowych i nie lubią cyklistów. A rowerzyści uważają, że są dyskryminowani i źle traktowani. Efekt - wzajemna niechęć, brak kultury i nieprzyjemne wydarzenia na drodze - komentuje szczeciński “24. Kurier”. I konkluduje: potrzeba generalnej zmiany mentalności i świadomości wszystkich uczestników ruchu drogowego. Redakcja opisuje coraz częstsze zagrożenia na chodnikach. Za przykład podaje niebezpieczne w skutkach zderzenie pieszego z rowerzystą. Jeżdżący z dużą prędkością po chodnikach rowerzyści to częsty obrazek i dotyczy nie tylko młodocianych chuliganów, czy wiecznie spieszących się kurierów, ale też dobrze sytuowanych panów w średnim wieku, którzy nagle przypominają sobie o “zdrowym trybie życia”. Rozpędzone na jednośladzie 80-100 kg żywej wagi jest jednak dużym zagrożeniem dla pieszego. Sam rower ma mnóstwo wystających części, z których każda może zranić przy zderzeniu - czytamy. Autorzy artykułu opisują niebezpieczne zachowania informując, że mamy z nimi do czynienia coraz częściej w Szczecinie. Czy tyko w Szczecinie? Czy zawsze pamiętamy, że na chodniku pierwszeństwo ma pieszy?