Od Szwedów będziemy się uczyć jak zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych na drogach. GDDKiA podpisała stosowną umowę ze swoim szwedzkim odpowiednikiem. Szwedzi liczą, że u nich liczba ofiar śmiertelnych w roku bieżącym nie przekroczy 300 osób, u nasz szacunki mówią o 4,5 tys. osób. My wydajemy na poprawę bezpieczeństwa na drogach ok. 1 - 1,5 mld zł rocznie. Kolejny ok. 1 mld co roku idzie na utrzymanie dróg. - W ramach tych prac wymieniamy znaki drogowe czy malujemy drogi, by były lepiej oznakowane a co za tym idzie - bezpieczniejsze - mówi Andrzej Maciejewski, zastępca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. Jak wyliczyła Komisja Europejska śmierć jednej osoby to dla państwa przeciętnie koszt ok. 1 mln euro. Składają się na to koszty leczenia pozostałych rannych w wypadku, pomocy po wypadku i podatków, których nie zapłaci osoba w wieku produkcyjnym. - Koszty materialne i społeczne wypadków, które miały miejsce na Polskich drogach krajowych w latach 2007 - 2009 to ok. 10 mld zł - dodaje Maciejewski. W 2008 r. w wypadkach samochodowych w Szwecji zginęło 397 osób. - Kosztowało nas to ok. 23 mln koron szwedzkich (ok. 10 mln zł) - mówi Roger Johansson z Trafikverket, Szwedzkiej Administracji Transportowej, odpowiedzialnej za zarządzanie i budowę dróg. Szwedzi na poprawę bezpieczeństwa na drogach wydają rocznie ok. 400 mln zł (ok. 1 mld SEK). Szwedzi, przyjęli politykę zero tolerancji - chcą by co roku liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych spadała o ok. 20, by 2025 roku w wypadku drogowym nie zginęła ani jedna osoba. Już mają najniższy wskaźnik śmiertelności na świecie. Sposób Szwedów na mniejszą liczbę wypadków to m.in. ograniczenie prędkości i dobudowywanie na drogach krajowych dodatkowego pasa ruchu do wyprzedzania, na zmianę w obu kierunkach, czyli tzw. mijanek. Zasada jest prosta. Czołowe zderzenie przy prędkości ok. 70 km na godzinę pasażerowie są w stanie przeżyć. Przy prędkości wyższej to już mniej prawdopodobne. Tak samo pieszy przeżyje zderzenie z samochodem, pod warunkiem, że ten nie porusza się z prędkością szybszą niż 30 km na godzinę. - To dlatego, drogi mają barierę przedzielającą oba pasy, a w terenach zabudowanych nie można poruszać się szybciej niż 30 km na godzinę - wyjaśnia Johannson. Program budowy “mijanek” przekonał i nasze władze. - Chcemy by na wszystkich drogach krajowych został dobudowany dodatkowy pas do wyprzedzenia - mówi Andrzej Maciejewski.