Znaki drogowe przy głównych bydgoskich ulicach nie potrzebują wichury, by tańczyć jak przy silnym wietrze. Wyginają się każdy w inną stronę. Drogowcy twierdzą, że to wina kierowców. - Codziennie je prostujemy - mówi rzecznik ZDMiKP. Pracownicy wydziału utrzymania ulic Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej nie mają sobie nic do zarzucenia. - Każdego ranka nasze służby wyjeżdżają na kontrolę dróg - twierdzi Magdalena Kaczmarek, rzecznik ZDMiKP. - Spisujemy krzywe znaki, dziury i wyrwy w jezdniach, a także popsute lampy. Później wysyłamy ekipy remontowe, by naprawiały szkody.