Przegląd prasy

Sprawca śmiertelnego wypadku dalej jeździ samochodem

2 stycznia 2008

- Nie mogę pogodzić się z tym, że człowiek, który zabił mojego brata, dalej jeździ samochodem - mówi Jerzy Sałata. Jego brat, Kazimierz, zginął dwa miesiące temu. Policja do dziś nie postawiła zarzutów sprawcy, nawet nie zabrała mu prawa jazdy. Jak twierdzi, czeka na opinię biegłego. Do redakcji “Gazety Olsztyńskiej” zgłosił się Jerzy Sałata i poprosił redakcję o interwencję w sprawie tragicznej śmierci jego brata. Gazeta pisała o tym w jednym z listopadowych wydań. 5 listopada około godz. 17. brat pana Jerzego, Kazimierz, wracał z pracy z Sępopola do Rygarb (gm. Sępopol). Szedł lewą strona drogi. W okolicach rodzinnej wsi został potrącony przez samochód. W wyniku obrażeń zmarł. Pieszego potrącił kierujący Seatem Toledo Stanisław O., 50-latek z Sępopola. - Sprawca po potrąceniu oddalił się z miejsca wypadku i nie udzielił mojemu bratu żadnej pomocy - mówi z żalem Jerzy Sałata. - Po zdarzeniu kierowca, jak twierdzi, pojechał do Sępopola, by o wypadku powiadomić policję lub straż graniczną. To mu się nie udało, bo posterunek policji był zamknięty - informuje Robert Koniuszy, oficer prasowy bartoszyckiej policji. - Około pół godziny po zdarzeniu sprawca wypadku zadzwonił na komisariat policji w Bartoszycach. Pan Jerzy uważa, że takie tłumaczenie jest niedorzeczne. - Po co to robił? - pyta. - Przecież miał telefon komórkowy i mógł z miejsca zdarzenia zadzwonić po pogotowie. Najbardziej pana Jerzego bulwersuje fakt, że sprawca wypadku dalej jeździ samochodem, nie ma postawionych żadnych zarzutów, nawet nie zabrano mu prawa jazdy. - Biegły medycyny sądowej sprawdza, czy poszkodowany żył, czy zginął na miejscu wypadku. Jeśli się okaże, że sprawca wypadku potrącił człowieka i oddalił się z miejsca wypadku, to dodatkowo go to obciąża - tłumaczy Robert Koniuszy. - Zebraliśmy już materiał dowodowy w tej sprawie i przesłaliśmy go biegłym w zakresie rekonstrukcji wypadków drogowych - dodaje. - Jeżeli ich opinia będzie podstawą do przedstawienia zarzutów sprawcy wypadku, wówczas straci prawo jazdy. Opinię dostaniemy najprawdopodobniej w pierwszej połowie stycznia. W przypadku, gdy biegli stwierdzą winę kierowcy, Stanisławowi O. grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Słowa kluczowe policja wypadki drogowe