W katowickim wydaniu “Gazety pl” czytamy: Powiatowy Urząd Pracy w Tychach wysłał bezrobotnego na kurs jazdy autobusem. - Prędkościomierz nie działał, klakson uruchamiało się nogą. Jak w takich warunkach mam się nauczyć dobrze jeździć? - pyta mężczyzna. Bezrobotny mieszkaniec Za kurs prawa jazdy kat. D płaci PUP. - Kursanci jeżdżą po mieście zdezelowanym autosanem - skarży się teraz na stan techniczny autobusu mężczyzna. - Z powodu zepsutego prędkościomierza nie wiedziałem jak szybko jadę. Ciężko wchodziły biegi, zakleszczały się też hamulce. Jak można się uczyć jazdy w czymś takim? - pyta kursant. Mirosław Madejski, szef OSK "Mirek" przyznaje, że autosan długo stał na parkingu, bo nie było chętnych na kursy, w najbliższych dniach pojazd ma być naprawiony. Anna Szczęsny-Michalak, wicedyrektor PUP w Tychach mówi, że właśnie zakończyła się kontrola kursu w "OSK Mirek": - W naszym odczuciu nie ma żadnych nieprawidłowości jeśli chodzi o przebieg kursu i stan techniczny pojazdu. Natomiast Zygmunt Szywacz, egzaminator nadzorujący w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Katowicach mówi, że to niedopuszczalne, by w pojeździe służącym do nauki nie działał prędkościomierz. - Kierowca musi wiedzieć, jak szybko jedzie! Kurs powinien odbywać się w sprawnym pojeździe - podkreśla.