"Gazeta Wyborcza" informuje: "220 km/godz. przez centrum Warszawy, 260 km/godz. za miastem. Krążący po Polsce film "Szybcy się wściekli" promuje brutalną jazdę i piractwo drogowe. "Najbardziej modna i energetyzująca rozrywka naszych czasów", "Oko w oko z nielegalną przygodą", "Zobacz, co się dzieje, gdy szybcy się wściekną" - tak promują swój film anonimowi twórcy. W trwającym 80 minut dokumencie o nielegalnych wyścigach najbardziej szokujące są pirackie wyczyny na zwykłych drogach, przy normalnym ruchu.
Mł. insp. Mariusz Wasiak, Komenda Główna Policji: Taki dokument kręcony na polskich drogach to forma zachęcania kolejnych osób do łamania prawa - ktoś, kto zobaczy, że można przejechać Warszawę w 90 sekund, będzie chciał pokazać, że zrobi to szybciej, inny stwierdzi, że na zatłoczonej drodze będzie lepszy od tych na filmie. Wiem, że tego typu materiały krążą w internecie, sam widziałem ostatnio film o próbach pokonywania rond z jak największą prędkością. Policja surowo traktuje takich ludzi - zatrzymani na rażącym przekroczeniu prędkości mogą spodziewać się zabrania prawa jazdy i zarzutów o spowodowanie zagrożenia katastrofy w ruchu lądowym. Co roku za takie czyny skazuje się 400-500 osób. W ubiegłym roku zginęło na polskich drogach 5,6 tys. osób, a 63 tys. zostało rannych. Przyczyną większości wypadków jest zbyt duża prędkość niedostosowana do fatalnego stanu polskich dróg. Jednak nie istnieją szczegółowe statystyki wypadków spowodowanych przez osoby sprawdzające możliwości swoich samochodów na zatłoczonych drogach i w miastach."