Może jechała za szybko, bo przecież było ślisko... Ale gdyby drogowcy naprawili zniszczone prawie miesiąc temu metalowe bariery, jej auto nie wyleciałoby na przeciwległą jezdnię i nie zderzyło się czołowo. I dziecko - pięcioletnia córka kierowcy - przeżyłoby – czytamy w “Gazecie Wyborczej Częstochowa”. Wrzosowa, zakręt w kierunku Częstochowy: w połowie grudnia w barierę uderza ciężarówka. - Tuż po tym zdarzeniu był z policjantami na miejscu pracownik zarządu dróg krajowych. Zależało nam na szybkiej naprawie, bo to miejsce - na wzniesieniu i zakręcie - jest bardzo niebezpieczne. Zwłaszcza zimą. Potem policjanci kilkakrotnie monitowali o naprawienie bariery - mówi nadkom. Joanna Lazar z komendy miejskiej. W mroźny poranek jadąca oplem do Częstochowy kobieta na łuku drogi wpadła w poślizg. Świadkowie mówią, że samochód nie jechał szybko - jednak opel przejechał przez uszkodzoną wcześniej barierę i znalazł się na przeciwległej nitce trasy. Wtedy w jego bok uderzył jadący w kierunku Katowic peugeot. Akurat w miejscu uderzenia siedziała pięcioletnia dziewczynka - jedno z dwojga dzieci podróżujących oplem. Zginęła na miejscu. Natomiast kierująca autem kobieta i jej trzyletni synek zostali przewiezieni do szpitali. Podobnie jak kierowca peugeota. Dlaczego mimo upływu ponad trzech tygodni drogowcy nie naprawili bariery skoszonej przez tira? - Przez skomplikowaną procedurę - tłumaczy Jadwiga Banaś, szefowa Rejonu Dróg Krajowych w Częstochowie. - Jeśli jest sprawca, to naprawę finansujemy z jego odszkodowania. Załatwianie tego trwa. Ale nie było tak w tym przypadku: kierowca ciężarówki, która zniszczyła 17 grudnia barierę, nikogo nie zawiadomił. Po prostu odjechał. - To była końcówka roku. Nasz budżet był już zamknięty. Nie mogę zlecać roboty, gdy nie mam ani złotówki - mówi Banaś. Dodaje, że przyczyn wypadków "nie należy szukać tylko i wyłącznie w drodze": - Była posypana solą, a mimo to śliska. Tak jest zawsze, gdy wschodzi słońce. Gdyby kierowca dostosował prędkość do tych złych warunków, na pewno nie wpadłby w poślizg. Ale rano ludzie się spieszą... Banaś mówi, że jest przybita wypadkiem: - Zwłaszcza że od lat walczę o pieniądze na budowę kolejnych odcinków barier. Ostatnio udało się: praktycznie cały odcinek z Częstochowy do dawnej granicy z województwem katowickim jest w nie wyposażony. Nie mieści się w głowie, aby urządzenie służące bezpieczeństwu nie zostało naprawione natychmiast. To niedopuszczalne w cywilizowanym europejskim kraju. Jednak żyjemy w takim miejscu Europy, gdzie nawet policja drogowa była w tej kwestii bezsilna, a drogowcom brakuje nie tylko pieniędzy w budżecie, ale i wyobraźni.
Tak ważne bariery drogowe
9 stycznia 2008