Przegląd prasy

„Teoria wrakowa” i niewyrejestrowane pojazdy

31 października 2011

0b72134308fa5a67ea0ad977508d2be666fa6479

(Fot. PD@N 403-2jm)

Na łamach prasy fachowej ostatnio pojawiło się określenie “teoria wrakowa”. Wyjaśnijmy, iż jej zwolennicy utrzymują, że po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej nasz kraj został zalany indywidualnym importem najtańszych i przez to najstarszych samochodów. Natomiast jej przeciwnicy zgłaszają wątpliwość i pytają, czy faktycznie polskie drogi to jedno wielkie muzeum techniki motoryzacyjnej? W publikacjach medialnych napotykamy twierdzenia, że Polacy jeżdżą samochodami w średnim wieku 15,5 lat. Gdyby średnia 15,5 roku była prawdziwa, na każdy relatywnie nowy samochód (których nie brakuje) musiałby przypadać jeden pojazd 30-letni. Tak oczywiście nie jest - twierdzą inni. I tu pojawia się zagadnienie rejestracji i wyrejestrowania pojazdu. Zgodnie z prawem, ostatni właściciel auta powinien przekazać je do stacji recyklingowej, po czym wyrejestrować auto w powiatowym wydziale komunikacji. Często tak się jednak nie działo - auta choć fizycznie znikały z dróg, wciąż pozostawały w elektronicznych bazach i do dziś w nich funkcjonują. Ich właściciele, pomimo że byli zobowiązani do wykupienia polisy OC na taki samochód, pozostają bezkarni. Kłopot w tym, że choć Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny ma bazę zawartych polis OC, to jednak nie jest ona pozbawiona błędów i wciąż nie jest ona porównywana z listą samochodów zarejestrowanych w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Na powyższą sytuację nakładają się błędy w bazie CEPiK. Nie tylko figurują w niej samochody-widma, które rozmontowano na części lub po prostu porzucono (uprzednio zdejmując tablice rejestracyjne), ale także zdarzają się zwykłe błędy - na przykład dany egzemplarz auta odnotowany jest kilka razy. Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku po sprzedaży auta na rynku wtórnym, zarówno sprzedający jak i kupujący musieli zgłosić fakt w swoim Wydziale Komunikacji - oddzielnie rejestrowano sprzedaż i kupno. W efekcie zdarzało się, że wpis w ewidencji dotyczący danego egzemplarza był dublowany. W efekcie nawet ok. 3 mln wpisów do bazy CEPIK może nie mieć pokrycia w rzeczywistości.

Na szczęście są też inne sposoby oceny średniego wieku samochodu w Polsce. Z badań przeprowadzonych na dużych próbach wynika, że wiek ten wynosi od 11 (wg. MotoFocus) do 12 lat (EurotaxGlass’s). Potwierdza to też obserwacja rynku ogłoszeń sprzedaży aut. Średnia wieku aut wystawionych do sprzedaży na portalu Otomoto.pl w kwietniu 2011 wyniosła 8,7 roku. Dla porównania, w Europie średni wiek zarejestrowanego samochodu to 8 lat, czyli nie zostajemy tak bardzo w tyle mimo, że polscy kierowcy mają o wiele mniej zasobne portfele w porównaniu ze swoimi zachodnioeuropejskimi odpowiednikami.

Paradoksalnie przyczynia się do tego także sprowadzanie używanych samochodów z zagranicy. Są one z reguły młodsze od średniej, co oznacza że park samochodowy Polski powoli, ale jednak się odmładza. Poprawia się także bezpieczeństwo, gdyż samochody te są zwykle dobrze wyposażone (większość ma system ABS, coraz więcej także bardziej zaawansowany ESP).

Równie ważny jak wiek samochodu jest jego stan techniczny. Tu decydującą rolę mają do spełnienia Stacje Kontroli Pojazdów, których zadaniem jest wyłowienie aut nie nadających się do jazdy. Zgodnie z prawem, corocznemu obowiązkowemu badaniu podlegają samochody osobowe po 3 latach eksploatacji. Jeśli auto nie przejdzie pomyślnie testu, właściciel musi je naprawić lub nie będzie mógł nim się poruszać po drogach - komentuje Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.