Jazda samochodem od ratowników - kierowców wymaga ogromnych umiejętności, wiedzy oraz doświadczenia. Wszystkie te atuty podlascy i litewscy strażacy zdobywają na szkoleniu, przygotowanym za unijne pieniądze przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Białymstoku. To pierwszy taki kurs w Polsce. Pod okiem doświadczonych instruktorów, licencjonowanych kierowców rajdowych, strażacy uczą się technik jazdy, tego, jak najlepiej wykorzystywać możliwości samochodu, a także przewidywania zagrożenia na drodze i reagowania w niebezpiecznych sytuacjach. Na zajęciach z psychologami dowiadują się, od czego zależy sprawność psychofizyczna kierowcy, jak współdziałać z innymi uczestnikami ruchu drogowego i jak radzić sobie ze stresem. - Pierwsze grzechy wychodzą od razu, kiedy strażacy wsiadają do samochodu, zajmują pozycję za kierownicą i ruszają. Popełniają podstawowe błędy każdego kierującego w tym kraju: noga nad sprzęgłem, operowanie kierownicą jedną ręką, prawa ręka na dźwigni zmiany biegów. Gdy tylko zwiększamy prędkość te błędy powodują, że osoby szkolone nie panują nad pojazdem - mówi Jan Owsieniuk, odpowiedzialny za przebieg szkolenia instruktor Szkoły Doskonalenia Jazdy Samochodem WORD w Białymstoku. Ćwiczeń w czasie szkolenia strażacy mają sporo. W wyrobisku w pobliży białostockiej miejscowości Złotoria trenują jazdę autami terenowymi po trudnym terenie. Zajęcia odbywają się pod okiem m.in. Jarosława Kazberuka, znanego kierowcy i pilota rajdowego, finalisty rajdów Dakar. Kazberuk praktycznie i teoretycznie uczy strażaków, jak pokonywać ostre zjazdy i podjazdy, jak radzić sobie przy trawersach (jeździe z mocnym nacyleniem bocznym). Na polach i drogach w pobliżu Złotorii strażacy doskonalą jazdę samochodami ciężarowymi. Opanowanie samych technik jazdy to jednak za mało. Równie ważna jest sztuka przewidywania i dostrzegania zagrożeń, czyli tzw. defensive drive. - System opiera się przede wszystkim na tym, że kierowca ma pobudzoną, wyostrzoną wyobraźnię i dobrą obserwację. To można w sobie wytrenować. Jeśli np. z większej odległości umiemy wypatrzyć boczną drogę - zwolnimy, aby uniknąć sytuacji, że ktoś nam z niej nagle wyjedzie. Najczęściej d wypadków dochodzi dlatego, że kierowcy nie spodziewają się zachowania innych. To wszystko kwestia wprawy i wyobraźni - mówi Maciej Roman Zdziarski, współtwórca i prezes Profesjonalnego Centrum Nauki Jazdy Polska. I kursanci i instruktorzy podkreślają jedno: ratownikom - kierowcom brakuje przede wszystkim doświadczenia. Transgraniczne szkolenie trwa 3 dni. W sumie takie kursy przejdzie 250 ratowników z woj. podlaskiego i Litwy. Projekt jest realizowany do końca sierpnia. Całkowity koszt szkoleń to 448 tys. zł. 75 proc. tej sumy strażacy dostali ze środków Unii Europejskiej w ramach programu sąsiedztwa INTRREG.