Nie ma statystyk ile samochodów zostało zalanych podczas tegorocznej powodzi. Szkody są zgłaszane do firm ubezpieczeniowych, te wypłacają odszkodowania. Przed szkodami powodzi nie zawsze chroni ubezpieczyciel. Tylko w przypadku polisy autocasco można liczyć na odszkodowanie, ale towarzystwa weryfikują, czy zalanie samochodu nastąpiło samoistnie. Polisa chroni przed następstwami kataklizmów, ale nie przed głupotą. Dla pewności należy zawsze zapoznać się z ogólnymi warunkami umowy ubezpieczenia. W przypadku zniszczeń towarzystwa najczęściej wypłacają tzw. szkodę całkowitą, ponieważ koszta naprawy przewyższają wartość auta. Wszystko zależy od typu samochodu oraz tego, w jaki sposób został zalany.
Eksperci rynku motoryzacyjnego nie mają natomiast wątpliwości, jakie będą dalsze losy części tych pojazdów: trafią na różnego rodzaju giełdy, kusząc potencjalnych klientów okazyjnymi cenami. Skutki tych “okazji”; wyjdą na jaw za kilka miesięcy, kiedy to w samochodach zaczną sypać się skrzynie biegów, hamulce czy elementy zawieszenia - ostrzegają. W 1997 roku natychmiast pojawiły się firmy, które odkupywały samochody od osób z zalanych miejscowości, rozbierały je na części, suszyły, składały, po czym próbowały sprzedać - wspomina Janusz Peszak z katowickiego biura rzeczoznawców Promobil. Po wysuszeniu, za kilka tygodni takie pojazdy pojawią się na rynku.
Jak rozpoznać samochód po zatopieniu? Eksperci proponują zacząć od najprostszej metody: spojrzenia na tablice rejestracyjne i bezpośredniego zapytania sprzedającego, czy samochód był zalany. Jeśli zaprzeczy, a ujawniające się później wady pojazdu pokażą, że jednak było inaczej, to poszkodowany klient może żądać naprawienia uszkodzeń, wymiany samochodu na w pełni sprawny, obniżenia jego ceny bądź odstąpienia od umowy. - Jeśli jednak sprzedający odrzuci te roszczenia, to kupującemu pozostanie dochodzić swych racji na drodze cywilnej w sądzie - przyznaje Agata Kurowska, prawnik. Kolejna metoda to zapach: zalany samochód po prostu śmierdzi. Tego zapachu nigdy całkowicie nie uda się wyeliminować - podpowiada Janusz Peszak. Radzi też, by uważać w razie braku książki serwisowej pojazdu i szczegółowo sprawdzić działanie samochodowej elektroniki. Ona bowiem po zalaniu nigdy nie wróci już do pełnej sprawności, więc niektóre elementy mogą nie pracować lub notorycznie się zacinać. - Najlepiej udać się do autoryzowanej stacji serwisowej danej marki i poprosić o sprawdzenie czy komputer samochodu sygnalizuje wystąpienie jakiś błędów. To trochę kosztuje, ale da nam pewną odpowiedź. Reakcja sprzedającego na taką propozycję też zresztą sporo nam może powiedzieć o jego intencjach - radzi Peszak.