Przegląd prasy

Tych aut nie kupuj

28 maja 2010

Nie ma statystyk ile samochodów zostało zalanych podczas tegorocznej powodzi. Szkody są zgłaszane do firm ubezpieczeniowych, te wypłacają odszkodowania. Przed szkodami powodzi nie zawsze chroni ubezpieczyciel. Tylko w przypadku polisy autocasco można liczyć na odszkodowanie, ale towarzystwa weryfikują, czy zalanie samochodu nastąpiło samoistnie. Polisa chroni przed następstwami kataklizmów, ale nie przed głupotą. Dla pewności należy zawsze zapoznać się z ogólnymi warunkami umowy ubezpieczenia. W przypadku zniszczeń towarzystwa najczęściej wypłacają tzw. szkodę całkowitą, ponieważ koszta naprawy przewyższają wartość auta. Wszystko zależy od typu samochodu oraz tego, w jaki sposób został zalany.

Eksperci rynku motoryzacyjnego nie mają natomiast wątpliwości, jakie będą dalsze losy części tych pojazdów: trafią na różnego rodzaju giełdy, kusząc potencjalnych klientów okazyjnymi cenami. Skutki tych “okazji”; wyjdą na jaw za kilka miesięcy, kiedy to w samochodach zaczną sypać się skrzynie biegów, hamulce czy elementy zawieszenia - ostrzegają. W 1997 roku natychmiast pojawiły się firmy, które odkupywały samochody od osób z zalanych miejscowości, rozbierały je na części, suszyły, składały, po czym próbowały sprzedać - wspomina Janusz Peszak z katowickiego biura rzeczoznawców Promobil. Po wysuszeniu, za kilka tygodni takie pojazdy pojawią się na rynku.

Jak rozpoznać samochód po zatopieniu? Eksperci proponują zacząć od najprostszej metody: spojrzenia na tablice rejestracyjne i bezpośredniego zapytania sprzedającego, czy samochód był zalany. Jeśli zaprzeczy, a ujawniające się później wady pojazdu pokażą, że jednak było inaczej, to poszkodowany klient może żądać naprawienia uszkodzeń, wymiany samochodu na w pełni sprawny, obniżenia jego ceny bądź odstąpienia od umowy. - Jeśli jednak sprzedający odrzuci te roszczenia, to kupującemu pozostanie dochodzić swych racji na drodze cywilnej w sądzie - przyznaje Agata Kurowska, prawnik. Kolejna metoda to zapach: zalany samochód po prostu śmierdzi. Tego zapachu nigdy całkowicie nie uda się wyeliminować - podpowiada Janusz Peszak. Radzi też, by uważać w razie braku książki serwisowej pojazdu i szczegółowo sprawdzić działanie samochodowej elektroniki. Ona bowiem po zalaniu nigdy nie wróci już do pełnej sprawności, więc niektóre elementy mogą nie pracować lub notorycznie się zacinać. - Najlepiej udać się do autoryzowanej stacji serwisowej danej marki i poprosić o sprawdzenie czy komputer samochodu sygnalizuje wystąpienie jakiś błędów. To trochę kosztuje, ale da nam pewną odpowiedź. Reakcja sprzedającego na taką propozycję też zresztą sporo nam może powiedzieć o jego intencjach - radzi Peszak.