Zaskakujący finał przetargu na samochody dla Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kielcach. WORD nie może wybrać najtańszych, ale musi zapłacić 8 tys. zł kary, dołożyć 130 tys. i wybrać droższy model. Chodzi o zakup 12 aut, na których przyszli kierowcy będą zdawać egzaminy na prawo jazdy kategorii B. Nowe samochody mają zastąpić używane teraz fiaty punto i część opli corsa. Do przetargu przystąpiło pięciu dealerów, którzy zaproponowali fiata grande punto, forda fiestę, peugeota 207, nissana micrę i toyotę yaris. - Sprawdziliśmy pod względem formalnym oferty i wybraliśmy najtańszą, która spełniała wszystkie wymogi - podkreśla Dawid. Wybrano propozycję dealera Toyoty AMX ze Rzgowa, który 12 samochodów chciał sprzedać za około 260 tys. zł. Tę decyzję oprotestowała lubelska firma Autoniss, której salon działa również w Kielcach, a w przetargu zaproponowała micry za 390 tys. zł. - Odwołaliśmy się do sądu arbitrażowego przy Urzędzie Zamówień Publicznych, bo cena proponowana za toyotę była rażąco poniżej kosztów. A to niezgodne z prawem - tłumaczy Józef Fiączek, szef kieleckiego salonu Autoniss. Dwa tygodnie temu arbitraż uznał, że ofertę Toyoty trzeba odrzucić. - Uzasadniono, że jest ona dumpingowa. Jeszcze musimy zapłacić 8 tys. kary za to, że ją wybraliśmy. A przecież zgodnie z przepisami o zamówieniach publicznych wybraliśmy najtańszą propozycję - mówi Dawid. Dodaje, że teraz zgodnie z przepisami musi kupić samochody droższe o około 130 tys zł. Tłumaczy, że WORD nie odwoła się do sądu. - Z takim argumentem nie wygramy. Poza tym sprawa długo by się ciągnęła, nie wiemy, jaki byłby jej efekt, a samochody nam są potrzebne, żeby było na czym egzaminować kierowców - tłumaczy Dawid. Umowa z Nissanem ma być podpisana na początku lipca, a samochody będą dostarczone w sierpniu – czytamy w “Gazecie Wyborczej – Kielce”.