W Radomiu w poprzek ul. Żeromskiego stanęły gazony z kwiatami, aby uniemożliwić przejazd aut przez część deptaka. Donice okazały się jednak nieskuteczne – donosi “Gazeta”. Gazony stanęły na wniosek zespołu ds. poprawy ruchu drogowego, który działa przy prezydencie. Na początku pomysł się sprawdzał. Kierowcy zmuszeni byli zawracać. Ale taka sytuacja nie trwała długo. "Sprytniejsi" sprawdzili, że można autem przecisnąć się między ostatnim gazonem a ścianą kamienic, i zaczęli z tej drogi korzystać. Bardzo wąski przejazd nie przeszkadzał nawet samochodom dostawczym, z pomysłu skorzystał także radiowóz patrolujący deptak. - Pomysł z gazonami jest zupełnie bez sensu. Ciężkie donice miały uniemożliwić wjazd nieuprawnionym kierowcom. Tymczasem ci wjeżdżają w najlepsze, a straż pożarna nie ma szans na szybki wjazd; strażacy musieliby rozsunąć gazony. Według Sebastiana Pawłowskiego, zamiast gazonów wjazd na deptak powinny ograniczać ruchome, chowające się w ziemi, słupki. - Kierowca pojazdu uprzywilejowanego uruchamiałby zdalnie urządzenie i słupki chowałyby się, umożliwiając przejazd. To jedyne rozwiązanie. Skoro kierowcy nie umieją szanować przepisów, wjazd trzeba zamknąć skutecznie - uważa Pawłowski. Donice, jak zapewnia Kazimierz Czachor, komendant straży miejskiej, są rozwiązaniem tymczasowym. Komendant pracuje nad nowym skuteczniejszym rozwiązaniem problemu. Przedstawi go na początku września.