Szef klubu radnych PO proponuje, aby w godzinach szczytu wyrzucić samochody szkolące przyszłych kierowców na obrzeża Zielonej Góry. Prezydentowi miasta podoba się ten pomysł - komentuje “Gazeta Wyborcza Zielona Góra”. Pomysł nie jest nowy. Mirosław Bukiewicz, szef klubu Platformy w radzie zapytał prezydenta miasta, czy w ogóle istnieje taka możliwość, żeby szkoły nauki jazdy nie jeździły po centrum miasta w godzinach szczytu. Bukiewicz proponuje, żeby śródmieście było zamknięte dla "elek" np. od godz. 8 do 10 i po południu od godz.15 do 17. Wówczas na miejskich arteriach tworzą się największe korki. A samochody szkolące kierowców jeszcze bardziej potęgują przestój w ruchu. - Jak mamy ograniczenia prędkości do 50 kilometrów na godzinę, to auta nauki jazdy jeżdżą znacznie wolniej. "Elki" mogą przecież w godzinach szczytu jeździć po drogach osiedlowych - wyjaśnia radny. Pomysł Bukiewicza podoba się władzom miasta. Krzysztof Kaliszuk, wiceprezydent, już zapowiedział, że zorganizuje w tej sprawie spotkanie z dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego.
Opinie - Waldemar Pietraszewski, zielonogórski instruktor jazdy i wiceprezes zielonogórskiego oddziału Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców: Nie można uczyć jeździć w miejscach wydzielonych z ruchu miejskiego. Tacy kierowcy nie odnaleźliby się później w normalnych warunkach drogowych - mówi. Pietraszewski jest przekonany, że wprowadzenie zakazu jazdy dla samochodów nauki jazdy po centrum Zielonej Góry w godzinach szczytu byłoby naruszeniem swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Każdy instruktor ma przecież do zrealizowania program szkolenia. Zakaz wjazdu do centrum byłby utrudnieniem przy wykonywaniu planu jazd. Rozwiązaniem według Pietraszewskiego mógłby być ewentualnie apel do instruktorów, żeby do centrum miasta wjeżdżali z kursantami, którzy są już po co najmniej kilku lekcjach. Instruktorzy powinni też zwrócić uwagę, żeby nie tworzyć na drodze "sznurków elek". Kiedy np. jeden jedzie w lewo, niech kolejny wybierze inną drogę.
Opinie - Władysław Drozd, radny PiS i zielonogórski egzaminator: Egzaminu na prawo jazdy nie da się przeprowadzić w warunkach, kiedy na drodze nie ma ruchu, bo wówczas można uznać taki sprawdzian za nieważny. Władze Zielonej Góry mogą jedynie apelować do Sejmu o zmianę czasu egzaminu z 45 minut np. na 25, jak to jest w innych państwach Europy - komentuje Drozd.