Tczewscy myśliwi biją na alarm: pod autostradą A1 jest za mało specjalnych przepustów dla zwierząt i te mają problem z jej pokonaniem. W dodatku rury do odprowadzania wody, które choćby lisom, czy zającom, mogłyby posłużyć do swobodnego przemieszczania się, ogrodzono ponad metrowej wysokości płotem. A to właśnie pomiędzy Starogardem Gdańskim i Tczewem odbywa się migracja zwierząt. Sprawę poruszyli myśli z Koła Łowieckiego "Szarak" w Tczewie. Okazuje się, że siedem przejść dla zwierząt na całym 25-km odcinku A1 z Rusocina do Swarożyna, to za mało. Problem - oczywiście dla małych zwierząt - mógłby się jednak po części rozwiązać, gdyby dodatkowo przystosować do tego celu przepusty od odprowadzania wody. Niestety, na razie dostępu do nich strzeże wysoki płot. Najwięcej do życzenia – zdaniem myśliwych - pozostawia jednak przestrzeń pod najdłuższym, ponad ćwierćkilometrowym wiaduktem na A1, w Goszynie. Otóż, pobocze znajdującej się pod nim drogi powiatowej Swarożyn-Turze oddziela barierka ochronna, która jak twierdzą członkowie koła - uniemożliwia tylko przejście dużym zwierzakom. Ktoś mógłby sobie zadać pytanie, że mogłaby one przecież przejść w miejscu, gdzie owa "przeszkoda" się kończy. Owszem, ale zdaniem myśliwych jest to raczej nie możliwe z uwagi na pobliski dom (znajduje się on po drugiej stronie jezdni). Dzikie zwierzęta po prostu boją się ludzi. W dodatku nieopodal - na moście nad rzeką Szpęgawą - stoją podobne barierki. Wiele wskazuje na to, że na razie zwierzęta ze swoim problemem pozostaną same.