Rowerzysta na trójkołowcu został... ostrzelany z jadącego za nim samochodu. - Pasażerowie uznali, że jadę za wolno. Ślady ich zabawy mam do dzisiaj - relacjonował z przekąsem “Gazecie pl”. Na specjalnie przygotowanym rowerze siedział też niepełnosprawny bratanek mężczyzny.Zawsze staramy się jeździć ulicami, na których ruch jest znikomy, ponieważ wiemy, że jazda trójkołowcem jest dość dużym utrudnieniem w przypadku wymijania przez inne pojazdy. Z reguły spotykamy się z sympatią i zrozumieniem. Jednak niedawno z tyłu nadjechał renault scenic na dolnośląskich numerach rejestracyjnych. Auto zaczęło wyprzedzać trójkołowiec i w tym momencie rowerzysta poczuł dotkliwy ból. - Zostałem "ostrzelany" z zabawkowego pistoletu ASG z samochodu, który mnie wymijał. Zaatakowany zdążył jeszcze zapamiętać numery rejestracyjne wozu. Sprawę zgłosił policji. Czy taki człowiek choć raz się zastanowił nad tym, co może spowodować jego z pozoru niegroźna zabawa? - denerwuje się czytelnik. Dodaje, że całe zdarzenie miało negatywny wpływ na niepełnosprawnego bratanka. Katarzyna Kucharska z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu potwierdza, że nie przypomina sobie podobnego aktu agresji ze strony jednego uczestnika ruchu drogowego w stosunku do drugiego. - Może było tak, że kierowcy sobie nawymyślali i się rozjechali. Ale tak groźnego przypadku w Radomiu nam jeszcze nie zgłaszano - mówi.