Auta nauki jazdy są niemile widziane na niektórych osiedlowych i sklepowych parkingach, a także na placu przed Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego w Lublinie przy ul. Hutniczej. Tam w ciągu godziny potrafiło wjechać i zawrócić 50 samochodów. Dlatego po modernizacji ul. Hutniczej, na drodze wewnętrznej pojawiły się dwa znaki: “zakaz skrętu w lewo”, który nie dotyczy pojazdów WORD oraz “zakaz ruchu” dotyczący tylko pojazdów z “L” na dachu. Tymczasem instruktorzy podkreślają, że gdzieś muszą uczyć kursantów parkowania między autami i pokazać im, jak w praktyce wyjeżdża się spod WORD-u.– Musieliśmy postawić te znaki, by udrożnić wjazd na teren przedsiębiorstwa, z którego korzystają samochody ciężarowe – wyjaśnia Tadeusz Tolisz, prezes Przedsiębiorstwa Przewozu Towarów PKS Lublin. – W ten sposób ułatwiliśmy też kandydatom na kierowców zdawanie egzaminu. Przy mniejszym ruchu mogą łatwiej wyjechać na trasę. – To było jedno z najbardziej zatłoczonych skrzyżowań w mieście – podkreśla Ryszard Pasikowski, dyrektor WORD. – Nie dość, że wyjeżdżały ciężarówki i auta egzaminacyjne, to jeszcze w ciągu dnia dochodziło kilkaset aut nauki jazdy. Często dochodziło do zajechania drogi zdającym, a bywało też, że egzaminowany nie mógł wyjechać z naszego placu. Teraz jest spokojniej, choć nadal się zdarza, że kandydaci na kierowców na pierwszych metrach popełniają błędy powodujące przerwanie egzaminu. Instruktorzy z ośrodków szkolenia kierowców tłumaczą, że skręt w lewo w ul. Hutniczą jest bardzo specyficzny i dlatego muszą pokazywać w praktyce, jak należy go poprawnie wykonać. Opisanie teoretyczne nie wystarczy. – W tym miejscu można oblać egzamin – mówi jeden z instruktorów. – Wystarczy, że egzaminacyjne auto zatrzyma się w wąskim przesmyku między wysepkami uniemożliwiając skręt w lewo pojazdowi jadącemu od ul. Gospodarczej. Można też popełnić pierwszy błąd, przekraczając linię ciągłą przed przejściem dla pieszych. Z drugiej strony, jak można ustawić znak “zakaz ruchu”, który dotyczy tylko aut nauki jazdy? Przecież to niezgodne z kodeksem ruchu drogowego. Czy problem znajdzie rozwiązanie? Dyr. Pasikowski chce powiększyć plac manewrowy i w innym miejscu usytuować wyjazd z ośrodka.