Człowiek zastąpił sygnalizację świetlną za ponad sto tysięcy złotych, która miała stanąć przed przejściem dla pieszych na ulicy Bałtyckiej w Olsztynie. Pan "sygnalizacja" pracuje na razie od godziny 7 do 13. Ma jarzeniowy, widoczny z daleka płaszcz. Obowiązkowy ekwipunek uzupełnia zamocowana na solidnym kiju odblaskowa tablica z napisem "STOP". Do tego rozkładane krzesło, na którym można usiąść, jeżeli akurat nie napatoczy się nikt, kto chce przejść przez zebrę. To wszystkie narzędzia pracy Mieczysława D., który od początku tygodnia zastępuje nieistniejącą sygnalizację na przejściu dla pieszych przez ulicę Bałtycką. Już kilku zlekceważyło mnie i ominęło na przejściu. Aż by się prosiło ich spisać i przekazać numery policji - opowiada o swoich pierwszych doświadczeniach w roli "przeprowadzacza".