Nerwy związane z czekaniem na zielone światło to nie tylko problem osób zmotoryzowanych. Sprawa dotyczy również pieszych, którzy co kilkadziesiąt metrów muszą przerywać swą wędrówkę. Co jest najczęstszą przyczyną zdenerwowania pieszych? Przede wszystkim źle zsynchronizowane światła. Kolejny powód to guziki na słupach, które trzeba włączyć, aby zapaliło się zielone światło. Niestety, jeśli znajdzie się osoba, która nie wie, że należy uruchomić przycisk lub po prostu zamyśli się i zaniedba tego obowiązku, będzie musiała czekać kolejny cykl na zmianę świateł. Poza tym jeśli nie włączymy guzika, samochody i tak muszą odstać swoje, więc właściwie nie wiadomo, czemu służą te urządzenia. Są też przejścia, które powstały chyba tylko po to, żeby utrudnić życie pieszym. Światła, zamiast dawać poczucie bezpieczeństwa, doprowadzają do szału. - Czerwone światło trwa tu tak długo, że powinni postawić jakąś ławeczkę dla ludzi, którzy chcą pokonać takie przejście - mówi mieszkanka Olsztyna.