Przegląd prasy

Źle jeździmy autostradami

2 sierpnia 2010

Coraz niebezpieczniej na autostradzie A1, bo kierowcy drastycznie przekraczają dozwoloną prędkość 130 km na godz. Do walki z piratami ruszają kolejne nieoznakowane radiowozy wyposażone w radary. Tylko w czerwcu i lipcu na A1 doszło do trzech śmiertelnych wypadków. Wcześniej przez dwa lata zginęła jedna osoba. Dlaczego na autostradzie jest coraz więcej kolizji, skoro zdaniem fachowców A1 spełnia najwyższe europejskie standardy? - Bez wątpienia kierowcy jeżdżą za szybko. Dla wielu z nich przejazd autostradą jest okazją do sprawdzenia możliwości samochodu - mówi Ewa Łydkowska z konsorcjum Gdańsk Transport Company, operatora autostrady. Z badań, które firma przeprowadziła w ubiegłym roku, wynika, że na A1 prędkość o 10-50 kilometrów przekracza średnio co trzeci kierujący. Oznacza to, że rozpędzają się nawet do ponad 180 km na godz. Zdarzały się także policyjne pościgi za samochodami jadącymi 200 km na godz. i szybciej. Zatrzymani przyznają, że do takiej jazdy zachęca idealnie gładka nawierzchnia, prosta jak strzała trasa i brak skrzyżowań. Jazda po A1 jest też niestety monotonna - to dodatkowe zagrożenie dla zmęczonych kierowców. Na autostradzie ma być więcej radiowozów, nadto wkrótce do wyłapywania piratów drogowych będą wykorzystywane urządzenia systemu poboru opłat za przejazd. - Umożliwiają one mierzenie średniej prędkości przejazdów - mówi Ewa Łydkowska. - Jeśli samochód zbyt szybko dojedzie do bramek wyjazdowych, będzie oznaczało, że przekroczył prędkość. Kierowca otrzyma od naszego pracownika ulotkę z informacją, o ile przekroczył średnio prędkość i o każdym takim przypadku będzie powiadamiana policja.