Tramwajom Warszawskim brakuje aż 230 motorniczych. Pasażerów wożą kierowcy przemęczeni albo świeżo po szkoleniu. W efekcie wzrasta liczba wypadków i rannych – ostrzega “Życie Warszawy”. Średnio na ulice Warszawy wyjeżdża w dzień powszedni 770 wagonów. Na tę liczbę przypada ok. 1000 motorniczych. Potrzeba prawie 25 proc. więcej.– Możemy pracować maksymalnie dziesięć godzin na dobę. I to oczywiście nie codziennie. A często jeździmy dłużej, bo jest nas za mało – mówi jeden ze stołecznych motorniczych (nazwisko do wiadomości redakcji dziennika). – Ja i moi koledzy jesteśmy przemęczeni. Zarząd Tramwajów Warszawskich nie ma pomysłu na powstrzymanie fali wypowiedzeń. Ludzie odchodzą z pracy z powodu niskich zarobków i na emerytury. Po ubiegłorocznej podwyżce motorniczy może liczyć na 2600 zł brutto pensji. Co prawda dochodzą do tego pieniądze za dodatkowe kursy, wysługę lat i tzw. trzynastka, ale w Warszawie taka wysokość wynagrodzenia nie jest wystarczająco atrakcyjna. Tramwajarze uciekają do innych zawodów albo wyjeżdżają za granicę. – Rynek pracy dla tramwajarzy otworzyła właśnie Belgia, gdzie można zarobić kilkakrotnie więcej – mówi Artur Mierczewski z NSZZ “Solidarność” w Tramwajach Warszawskich. Od stycznia przyszłego roku problem się nasili. Wtedy wejdą w życie unijne regulacje dotyczące czasu pracy, które zwiększą liczbę przerw w ciągu dnia. A to jeszcze zwiększy popyt na motorniczych. Na dodatek tramwaje z każdym rokiem muszą realizować coraz więcej przewozów. Efekt jest taki, że rośnie liczba wypadków z udziałem tramwajów. W 2007 roku Komenda Stołeczna Policji odnotowała 17 takich zdarzeń, w których ranne zostały 33 osoby. Dla porównania: rok wcześniej wypadków było sześć, a rannych dziewięć osób. – Każda kolizja ma inne przyczyny i trudno generalizować. Ale nie ulega wątpliwości, że przemęczenie motorniczych może mieć wpływ na wzrastającą liczbę wypadków – mówi jeden z policjantów. Pięć tysięcy? Dziękuję Jak zostać tramwajarzem? Chętni muszą ukończyć trzymiesięczny kurs motorniczego, poprzedzony badaniami lekarskimi. Problemem jest często koszt szkolenia: 5 tys. zł. – Jeśli ktoś trafi do nas za pośrednictwem Urzędu Pracy, nie płaci za szkolenie – mówi rzecznik Tramwajów Warszawskich Wojciech Szydłowski. – Inni muszą niestety płacić. Z problemem braku rąk do pracy borykają się też Miejskie Zakłady Autobusowe. Ale tam, po dużej kampanii rekrutacyjnej (ulotki, naklejki na autobusach, informacje w mediach) – udało się zmniejszyć liczbę wakatów z 200 do 150. W tej chwili pracuje ponad 3 tys. kierowców. Tramwajarze na razie takiej akcji nie prowadzą. Rzecznik tramwajarzy nie potrafił odpowiedzieć dlaczego. – Ale to się zmieni. Będziemy w naszych pojazdach podawali informację o poszukiwaniu motorniczych na tzw. podświetlanych paskach i plakatach – zapewnia Szydłowski.
33 osobyzostały ranne w 2007 roku w wypadkach tramwajów (to o 24 więcej niż rok wcześniej)