Przegląd prasy

Znaczenie alei przydrożnych

10 czerwca 2010

We Wrocławiu drogowcy, samorządowcy, przyrodnicy i architekci krajobrazu dyskutowali z naukowcami z Instytutu Zoologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Przyrodniczego o ogromnym przyrodniczym i kulturowym znaczeniu alei przydrożnych. Przedstawiciele Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei twierdzili, że drzewa stwarzają zagrożenie dla ruchu drogowego. Obie strony szukały kompromisowych rozwiązań. Dr Marcin Kadej (UWr): - Aleje dębowe są w szybkim tempie wycinane. Są takie obszary w Polsce, gdzie robi się to w sposób wręcz barbarzyński, jak np. ostatnio na Warmii i Mazurach. Są społeczeństwa, zostawiają drzewa przy drogach a my niszczymy tę ważną część swojej kultury i kulturowego krajobrazu. Przy okazji niszczymy też różnorodność biologiczną, bo stare przydrożne drzewa są siedliskiem wielu ginących gatunków owadów i grzybów. Natalia Kita (DSDiK): - W 2009 roku otrzymaliśmy 221 decyzji zezwalających na wycinkę przydrożnych drzew i 6 odmownych, z czego dwie dotyczyły drogi Świdnica - Strzegom (łącznie 360 sztuk drzew). Zasadziliśmy tylko 92 drzewa. Nie ma się co oszukiwać, że sadzimy tylko wtedy, kiedy nam każą. Np. wójt zezwoli na wycięcie, ale w innym miejscu każe nam posadzić nowe drzewa. Najczęściej usuwane są drzewa obumarłe lub w fazie obumierania, znajdujące się zbyt blisko jezdni i stwarzające niebezpieczeństwo dla kierowców. Ze statystyk wynika, że przy wypadkach, takich jak najechanie na drzewo lub inny obiekt znajdujący się przy drodze, wskaźnik śmiertelności jest największy. Znam strażaków, którzy bardzo często na drodze Świdnica - Strzegom wyciągają z samochodów ludzi. Muszą rozcinać dachy i dosłownie: ściągać ich z drzewa. Dr Adrian Smolis (UWr): - Statystyki są przerażające, ale to jest skutek, a nie przyczyna. Pytanie: jakie były okoliczności tych wypadków, które kończyły się najechaniem na drzewo? Czy kierowca stosował się do przepisów ruchu drogowego, czy nie jechał z nadmierną prędkością? Dr Marcin Kadej: - W innych krajach, w innych społeczeństwach jest miejsce dla drzew przy drodze. Ograniczenia prędkości do 90 km na godz. są przestrzegane. Ale my mamy naturę husarską, jeździmy dziś samochodami tak, jak kiedyś jeździliśmy na koniach: szybko i przed siebie. Widziałem kierowców pędzących drogą nr 382. Niektórzy proszą się o wypadek, niezależnie od tego, czy przy drodze będzie stało drzewo, czy będzie tam rów. To nie drzewa powodują wypadki, tylko ludzie. Natalia Kita: - Są drzewa, które proszą się o usunięcie, bo to straszydła, a nie drzewa. Bywa też tak, że stoją dosłownie na jezdni. Oburącz podpisuję się pod współpracą z ekologami, ale musimy zachowywać się racjonalnie. Jeśli sadzić - to w odpowiedniej odległości od drogi. Dziś już nie jeździmy bryczkami.