Unia Europejska nie zmusza poszczególnych krajów do ujednolicenia przepisów ruchu drogowego. Stąd ograniczenia na drogach są różne. Różne jest również podejście do przepisów samych kierowców.
W Szwecji, gdy przekroczymy dozwoloną prędkość o 20 km/h uczynny kierowca wyprzedzonego właśnie pojazdu może zadzwonić na policję z informacją o "szaleńcu". A we Włoszech zostaniemy obtrąbieni za stanie na czerwonym świetle, "bo przecież nic nie jedzie, więc można jechać"...