(Fot.: PD@N 381-70)
Jak informowaliśmy Państwa w ubiegłym tygodniu poseł Henryk Siedlaczek, złożył interpelację do Krzysztofa Kwiatkowskiego, ministra sprawiedliwości w sprawie karania kierowców migających światłami. Domaga się bezkarności dla tych kierowców, którzy migają światłami drogowymi, by ostrzec kierujących przed kontrolą drogową (dziś grozi im 200 zł mandatu za korzystanie ze świateł drogowych w sposób niezgodny z przepisami). Oto Państwa opinie – oczywiście te merytoryczne:
Piotr Ch.:Kiedyś po oblanym przez kursanta egzaminie na kat C+E miałem kilka wątpliwości. Napisałem pisemko do WORD-u z prośbą o zajęcie stanowiska. Odpowiedź była bardzo ogólnikowa i nie konkretna. Urząd usztywnił swoje stanowisko. Między innymi nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie jak rozumieć pkt. 6 karty przeprowadzonych zajęć “respektowanie praw innych uczestników ruchu oraz porozumiewanie się z nimi przy użyciu dopuszczalnych środków”. Według WORD-u odpowiedź na to pytanie powinien znać instruktor prowadzący zajęcia kandydata na kierowcę - czyli ja. Kursant stosował się do moich wskazówek. Kierowca auta na drodze z pierwszeństwem (nie miał możliwości wjazdu ani też opuszczenia skrzyżowania) dał znak światłami i ręką, że przepuszcza auto egzaminacyjne. Oczywiście podczas próby ruszenia egzamin został oblany z powodu wymuszenia? Pierwszeństwa. W odpowiedzi napisano m.in., że "znaki i gesty dawane przez inne osoby z wyjątkiem osób wymienionych w art. 6 ustawy PRD nie są w żaden sposób wiążące dla innych uczestników ruchu drogowego". Czyli jak rozumieć ten punkt karty zajęć? Na podobnych podstawach oparte jest “prawo do ukarania mandatem za niezgodne z przepisami stosowanie świateł drogowych”. Czy naprawdę musimy mieć coś na kształt obowiązującego podczas II wojny światowej w Angli “Regulaminu Królewskich Sił Powietrznych”, gdzie mądre głowy opisały algorytmy postępowania w “każdym” przypadku podczas lotu. Życie bardzo szybko zweryfikowało ułomność tego typu rozwiązania. Jak dotychczas nie spotkałem się nigdzie przepisach z opisanymi sposobami używania świateł samochodowych przez kierowców w sposób inny niż założył prawodawca . Przypomnę tylko niektóre nieopisane “użycia”: Ostatni pojazd stojący przed miejscem gdzie coś się stało (wypadek, zablokowanie drogi, ostatni w kolejce itd. itp.) - światła awaryjne; jedź droga wolna (np. po wyprzedzeniu, wpuszczam cię z podporządkowanej, parkingu itp.; włącz światła, zwolnij niebezpieczeństwo np. rozlany olej na jezdni) – światła drogowe. Są to sygnały powszechnie stosowane na drodze - chociaż nie opisane w kodeksach. Obecne działania policji i naginanie do tego prawa jako żywo kojarzy się z forsowanym przez jakiś czas pomysłem, żeby karać za rozmawianie przez CB-radio – tłumacząc to trzymaniem mikrofonu (pan inspektor Sokołowski). Dopiero znacznie później przyznali, ze CB to nie telefon i nie można za to karać. Niestety zwykły kierowca w stosunku do tych pseudo mądrych przepisów nie ma szans, dlatego popieram interpelację pana posła.
Kazimierz K.: Zgodnie z prawem o ruchu drogowym do ostrzegania o niebezpieczeństwie na drodze służy sygnał dźwiękowy lub świetlny (żądło). Nadużywanie i używanie ich w innych celach jest ZABRONIONE. Zadajmy sobie pytanie czy patrol Policji na drodze to niebezpieczeństwo? Nikt z kierujących nie wie jakie zadania im postawiono. Może się zdarzyć i tak że stoją bo będzie przejeżdżał tą drogą sprawca wypadku śmiertelnego lub poszukiwany niebezpieczny przestępca. Ostrzeżmy takiego o stojącym patrolu policyjnym to na pewno tamtędy nie przejedzie. Więc co, mamy pomagać przestępcom czy policjantom w ochronie bezpieczeństwa nas wszystkich? Jeśli błyśniemy światłami aby uspokoić zapędy pirata drogowego to jestem za tym ale nie w przypadku ostrzegania o patrolach policyjnych. Takie ostrzeganie powinno być karane.
Bartłomiej O.:W ostatnich czasach, gdy dość często "wałkowany" jest temat zasadności korzystania z łączności CB przez "mniejszych" kierowców, czyli takich, którzy podróżują prywatnie, większość zgodnie stwierdziła, iż informowanie o kontroli radarowej przez radio CB wpływa pozytywnie na poprawę bezpieczeństwa (osobiście słuchałem wypowiedzi rzecznika KGP, który o tym mówił w telewizji), dlaczego więc sygnał świetlny ma być wykroczeniem? A z drugiej strony, jeśli załóżmy zobaczę kierowcę bez włączonych świateł mijania zbliżającego się do patrolu drogówki i "mrugnę" mu długimi, to będzie to łamanie prawa przeze mnie czy chęć poprawy bezpieczeństwa? Dodam tylko, że o brak świateł staram się mrugać każdemu, niezależnie czy drogówka stoi czy nie. Oczywiście oczekuję wzajemności. Pozdrawiam.