Legislacja

Na egzamin pojazdem osk? (cz. 5) Powołać biura prawne egzaminatorów

5 lutego 2012

5e0164961bd765a9c8ae0c1420eabf91272f86fc

^ Tadeusz Szewczyk prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców w Krakowie

(Fot.: PD@N 416-13jm)

J. Michasiewicz (red. tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS) - pytanie: W styczniu br. opublikowaliśmy na naszych łamach interpelację posła Zdzisława Piontkowskiego w sprawie dopuszczenia do egzaminów państwowych na prawo jazdy także pojazdów ośrodków szkolenia kierowców. To bardzo istotna sprawa dla środowisk szkół jazdy w całej Polsce. W ubiegłym roku relacjonowaliśmy Państwa działania we współpracy z posłem Jurgielem i grupą 58 posłów. Czas jednak zadziałał niekorzystnie dla jej realizacji. Przyszedł koniec kadencji Sejmu RP. Sprawa utknęła. Bardzo proszę o informację skąd tamta inicjatywa, jakie działania były już podjęte, jaki stan rzeczy zamknął sprawę?

T. Szewczyk (prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców w Krakowie) odpowiedź: Pragnę zauważyć i przypomnieć wszystkim, kto nie jest tego świadomy, że nawet dla bardzo doświadczonego kierowcy i mechanika, przesiąść się za kierownicę innego samochodu, jest nie tylko stresem, lecz dużym przeżyciem, zwłaszcza w sytuacji gdy inna osoba patrzy, ocenia i mierzy czas, do otwarcia klapy silnika, sprawdzenia płynów i przygotowania się do jazdy.

Będąc kiedyś na obradach Komisji Sejmowej, zapytałem, czy ustawodawca przemyślał temat obowiązku bezbłędnego wskazywania zbiorniczków płynów pod maską silnika na egzaminie, podając przykład, że nawet sam “ustawodawca” nie jest w stanie znaleźć usytuowania zbiorniczków w samochodzie Smart, który ma je ukryte w różnych miejscach. Aby dostać się do zbiorniczków, trzeba odpowiedni kluczyk włożyć w ukryty otwór pod kratką wentylacyjną na podszybiu i po umiejętnym wyjęciu kratki, dostać się do zbiorniczka płynu hamulcowego, z drugiej strony, do płynu spryskiwaczy i takich ukrytych miejsc nie znajdzie nikt kto pierwszy raz ma do czynienia z innym typem samochodu. Nawet przy tych samych typach samochodów są znaczne różnice w momencie “brania” sprzęgła i szarpania (gdy jest zużyte, przypalone i zwichrowane) co dla pierwszego, stresowego ruszania i ewentualnego zgaszenia silnika - może być decydujące o dalszym przebiegu egzaminu. Instruktorzy widzą, z czym kursanci mają największy problem, gdy przyjdzie im przesiąść się na inne auto, nawet tego samego modelu. Problemy występują z ruszaniem i myleniem układu biegów (zwłaszcza wstecznego). Przy jeździe do tyłu, znaczną rolę odgrywają w różnych modelach (3 i 4 drzwiowych) usytuowanie bocznych tylnych okienek. Każdy, kto uważa, że zmiana samochodu nie jest stresująca, to nigdy nie zmieniał samochodu lubsam nie jeździ i nie pamięta pierwszego wejścia do nieznanego pojazdu. Małopolskie Stowarzyszenie Nauczycieli Kształcących Kierowców, popiera działania zmierzające do powrotu normalności w szkoleniu i docenia działania każdego posła, senatora i pracownika Ministerstwa Transportu (które niema czym się pochwalić). Trzeba głośno powiedzieć, że dla dobra kursantów, Ośrodki Szkolenia, protestują, przeciw ciągłym zmianom pojazdów. Kursanci nie mają się jak bronić przed ciągłymi zmianami pojazdów w WORD i po każdej zmianie, muszą dopłacać, aby poznać nowy model pojazdu.

Moja wypowiedź jest w aspekcie czysto ludzkim, lecz jest drugie dno tej sprawy. Proszę zauważyć, że dealerzy firm samochodowych opanowali rynek szkolenia i egzaminowania, nawzajem wymieniając się ofertami, która marka ma dany region obsługiwać. Stosują ceny dumpingowe i różne transakcje wiązane, aby ukryć zaniżoną cenę, którą rekompensują na OSK. Żadna marka, dwa razy w tym samym WORD nie wygrywa. Zastanawiające? bo jest to zmowa ofertowa.

Pytanie:Jakie widziałby Pan możliwe działania, które należałoby podjąć?

Odpowiedź: Życzyłbym nam wszystkim, aby poprawić i podnieść na wyżyny osobowość i niezależność egzaminatora. Proponuję stworzenie odpowiednich zapisów prawnych, aby powstały biura prawne egzaminatorów, pracowałyby jak biura notarialne, a egzaminator byłby osobą zaufania publicznego, niezależną i niezawisłą, jak notariusz, sędzia, czy prokurator, świadcząc usługi dla WORD i OSK. Wówczas samoczynnie zniknie temat samochodów i tras egzaminacyjnych. Egzaminator podjeżdżałby pod wskazany adres, wsiada, jako pasażer do samochodu, wkłada swój dysk nagrywający do urządzenia monitorującego i po przeprowadzeniu egzaminu, jedno nagranie przekazuje osobie egzaminowanej, a drugie przechowuje w dokumentacji. Kursant ma dowód rzeczowy, instruktor uczy się wymagań egzaminacyjnych, egzaminator jak gość, jedzie bez stresu, bo cała odpowiedzialność bezpieczeństwa spoczywa na instruktorze. Komendy może wydawać GPS po wcześniejszym wylosowaniu zadania. Dochodzi jeszcze umiejętność kursanta w programowaniu i stosowaniu się do poleceń GPS. Taki system egzaminowania od dawna funkcjonuje na Węgrzech i innych krajach UE. Musiałby być cud, aby ustawodawcy z Ministerstwa Transportu, oddali władzę dyrektorów WORD. Miejmy nadzieję, że kiedyś to się zmieni - czego życzy wszystkim czytelnikom - Tadeusz Szewczyk - prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców w Krakowie.

Bardzo dziękuję za wypowiedź