

(Fot.: PD@N 416-27 i 29jm)
I jeszcze jeden tydzień redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS publikuje dyskusję w tle problemu dopuszczenia do egzaminów państwowych na prawo jazdy także pojazdów szkoleniowych. Interpelacja posła Dariusza Piontkowskiego kwestionująca obowiązującą w kraju zasadę przeprowadzania egzaminów państwowych na prawo jazdy wyłącznie przy użyciu pojazdów wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego stała się inspiracją naszych działań i Państwa wypowiedzi. Dzisiaj ciekawi jesteśmy Państwa przemyśleń w sprawie kosztu jaki w sytuacji udziału pojazdu ośrodka szkolenia kierowców w egzaminie spadnie właśnie na ośrodki. Pytanie - czy cena kursu dodatkowo wzrośnie? Przecież ktoś musi ponieś: koszt doposażenia pojazdu (kamera); koszt paliwa, koszt wyłączenia pojazdu z pracy szkoleniowej, koszt eksploatacji, koszt kolizji podczas egzaminu itd. Jakie tu Państwo widzą rozwiązania. Czy takie rozwiązanie nie osłabi ośrodka dodatkowo? W małych firmach, gdy pojazd będzie oczekiwał na egzamin nie będzie szkoleń, a więc...
Czekamy na dalsze opinie, uzasadnienia wniosku poselskiego, pozwolą umocować i wyczerpująco uzasadnić ewentualne dalsze wnioski w sprawie. Apelujemy o wypowiedzi rzeczowe, o opis Waszych własnych doświadczeń, lub znanych z “waszego podwórka”, czekamy na wskazania pozytywnych rozwiązań w innych krajach itd. itp. Pytania skierujemy do konkretnych szkół jazdy, do ekspertów, ale także do wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. I tu prosimy o sugestie. Na naszej stronie w najbliższych dniach znajdziecie też Państwo postulowaną zakładkę i tam znajdziecie pełną dokumentację tematu oraz wszelkich naszych wspólnych działań. Na stronie www.prawodrogowe.pl jest już sonda w tej sprawie - glosujcie.
Reakcja - tygodnik@prawodrogowe.pl
Poniżej wypowiedzi naszych Czytelników, którzy próbowali rozstrzygnąć problem możliwości logistycznych ośrodków stawiających pojazdy do egzaminu.
JERZY:Zdecydowanie jestem za prowadzeniem egzaminu na samochodzie szkoleniowym. Z jednej strony ośrodek "traci" bo musi podstawić samochód i czekać na egzamin, ale z drugiej strony jest dobro kursanta. Kursant nie będzie się stresował, że jedzie innym samochodem z inną osobą itd. Podsumowując zadowolony kursant to żywa pozytywna reklama naszego ośrodka czyli zysk dla nas. A dlaczego "monopol" na markę samochodu maja WORD-y, które zmieniają je co kilka lat, a tym samym wszystkie ośrodki starają się kupić takie same pojazdy jak te z WORD-u. Niektóre ośrodki pobierając kredyt na nowy samochód nie są w stanie spłacić kredytu, a już trzeba kupować inną markę samochodu. A przecież kursanci mają mieć prawo jazdy na kat "B" i umieć jeździć na wszystkich markach samochodów tej kategorii. Aby uniknąć pomówień w wyborze samochodów do egzaminu warto chyba wrócić do starych zasad egzaminów na samochodzie szkoleniowym.
WI-KAR: Witam Wszystkich. Nawiązując do tematu szkoda słów na to... co jest planowane i co się dzieje. W naszym kraju. Powinno być tak jak kiedyś egzaminator przybywał do OSK, siedział z tyłu patrzył i oceniał. A przede wszystkim to instruktor odpowiada za wyszkolenie i przygotowanie kursanta do egzaminu. Jednak powiedzcie sobie sami jak!!! Jeżeli kursant czeka 1,5-2 miesięcy na egzamin to jak można tego kursanta przygotować do zdania egzaminu i uzyskania prawo jazdy. Porównujemy się do innych krajów!!! Nie ma co w naszym kraju jest brak kultury itd. Cały czas powtarzam swoim kursantom, aby choć jeden kursant po uzyskaniu prawa jazdy jeździł zgodnie z przepisami TYLKO JEDEN z KURSU, ale można pomarzyć. Kolejna kwestia to ceny kursów i to jest żart w wielu OSK cena, aby był kursant. A jak nazbierać na nowe pojazdy, opłaty, materiały dla kursantów??? Tak zarżnąć się i orać od rana do nocy. Pozdrawiam.
AUTO-KURS OLSZTYN: Do Kolegi podpisującego się SB. Kwestia logistyki odpada, bo możesz przecież tworzyć grupy i zorganizować to tak, aby Twoi słuchacze byli w jednej grupie. Uważam, że ten temat jest do załatwienia w WORD. Poruszyłeś również temat cen kursów. My szkoleniowcy generalnie jesteśmy idiotami - nikt normalny nie szkoliłby za 800-900 zł. Taka cena to zjadanie własnego ogona. Ale gdy szkoleniowcy spotykają się i próbują w oparciu o koszty ustalić cenę z minimalnym choćby zyskiem – to, to jest ZMOWA CENOWA. Gdy Pan minister otwarty na sugestie dyr. WORD podnosi ceny za egzamin - to to jest prawo. CIEKAWE!
SB: Nawiązując do wcześniejszych wypowiedzi na temat, ,własnym samochodem na egzamin" należy rozważyć jeszcze jedna kwestię, mianowicie proszę sobie wyobrazić że każdy instruktor z uprawnieniami rozpoczyna sobie działalność na swoim np.10-letnim Audi czy Golfie oczywiście takich cichych szkółek powstanie cała masa, legalnych, półlegalnych i nie legalnych po prostu wolna amerykanka. Proszę pomyśleć, jaka wtedy będzie cena kursu i poziom szkolenia?? i czy aby na pewno tego chcemy?? Twierdzę że każdą normalnie funkcjonującą szkołę z ,,normalną" ceną kursu jest stać na wymianę samochodów co 4-5 lat jeśli nie to trzeba się zając innym biznesem. Moim zdaniem jeśli egzamin własnym samochodem to tak jak było poprzednio np. 10-osobowa grupa kursantów, zgłoszenie do urzędu zapotrzebowania na egzamin, urząd wyznacza egzaminatora, który przyjeżdża do OSK i egzaminuje a przy okazji ,,mimochodem" sprawdza, salę wykładową, wyposażenie potrzebne do egzaminu, biuro , plac i tu niestety ,,lewe " ośrodki wypadłyby w sposób samoistny.