Legislacja

Policjant ma prawo strzelać

1 lipca 2009

Rodzicom motocyklisty, 21-letniego Marcina K., zastrzelonego przez policjanta podczas blokady w Chodlu na Lubelszczyźnie w lipcu 2006 r. należy się odszkodowanie od Skarbu Państwa - uznał Sąd Okręgowy w Lublinie. Sąd wydał wyrok wstępny, który przesądza tylko, że żądanie odszkodowania jest słuszne. Wysokość odszkodowania zostanie określona w dalszym ciągu procesu, jeśli wyrok wstępny uprawomocni się. Rodzice zastrzelonego motocyklisty domagają się 800 tys. zł. Sąd uznał, że policjant miał prawo użyć broni, jednak nie był dostatecznie wyszkolony. Marcin K. zginął trafiony dwiema kulami podczas poszukiwań uciekających na motocyklu sprawców napadu z bronią na hurtownię wędlin. Jechał wprost na policjanta stojącego na blokadzie i nie zatrzymał się na wezwanie, potem okazało się, że nie miał nic wspólnego z napadem. Jak powiedziała uzasadniając orzeczenie sędzia Maria Stelska, stojący na blokadzie policjant mógł obawiać się o swoje życie, widząc pędzącego na niego motocyklistę. Miał prawo użyć broni, miał także prawo strzelać za uciekającym. Od prawa do użycia broni trzeba jednak odróżnić sposób użycia broni - tłumaczyła sędzia Stelska. Policjant powinien strzelać tak, by - zgodnie z przepisami - wyrządzić jak najmniejszą szkodę człowiekowi, do którego celował. W praktyce oznacza to strzelanie w koła pojazdu lub nogi człowieka. Kula, która spowodowała śmierć motocyklisty trafiła go w tułów. Policjant strzelał z pistoletu maszynowego Glauberyt. Jak podkreśliła sędzia Stelska, był szkolony w używaniu tej broni tylko na kursie podstawowym w 1998 r., w następnych szkoleniach nie uczył się już strzelania z takiej broni. “Zakres jego umiejętności nie był wystarczający do posługiwania się bronią tego typu” - powiedziała. Prokuratura umorzyła karne postępowanie w tej sprawie; jej decyzję utrzymał w mocy sąd. Pełnomocnik Skarbu Państwa zapowiedział apelację. Sędzia zaznaczyła, że gdy dojdzie do ustalania wysokości odszkodowania, o ile uprawomocni się wyrok wstępny, sąd oceni w jakim stopniu Marcin K. przyczynił się do swojej śmierci przez to, że nie zatrzymał się na blokadzie, zgodnie z wezwaniami policji. Marcin K. nie miał prawa jazdy na motocykl, tylko samochodowe.