W dniu 2 lutego 2009 r. w Wanatach, w wypadku drogowym zginęły cztery osoby. Jeden z kierowców (kierujący Oplem), nie miał prawa jazdy i był pijany (w wydychanym powietrzu 1,2 promila). Częstochowski sąd uznał, że nie jest winny wypadku. - To wyjątkowy wyrok, biorąc pod uwagę, że w powszechnej opinii to zwykle osoba nietrzeźwa ponosi winę za takie zdarzenia - komentował adwokat Andrzej Migalski. 60-letni kierowca tego auta był - jak się okazało - pijany. Jak wynikało z przeprowadzonej wizji kierujący tarasującą drogę Toyotą 27-latek właśnie opuścił szpital po trzymiesięcznym leczeniu psychiatrycznym, bo chorował na schizofrenię. Prokuratura brała nawet pod uwagę możliwość, że wypadek był próbą samobójczą. Okoliczności zdarzenia zbadali biegli sądowi. Mimo pewnych rozbieżności ustalili, że 60-letni kierowca opla, mimo że był nietrzeźwy i bez prawa jazdy, nie spowodował tragedii, ani się do niej nie przyczynił, o co m.in. oskarżyła go prokuratura. Postawiony w stan oskarżenia kierowca za jazdę w stanie nietrzeźwym otrzymał wyrok roku i czterech miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata. W tym czasie będzie miał dozór kuratora. Dodatkowo został także obciążony połową kosztów postępowania (ok. 10 tys. zł), musi też wpłacić tzw. nawiązkę na rzecz organizacji pożytku publicznego. - Wykazał się pan brakiem odpowiedzialności biorąc do samochodu pasażerów będąc nietrzeźwym, a w dodatku nie mając uprawnień do prowadzenia pojazdów - mówiła sędzia.