Na karę 10 lat więzienia skazał krakowski sąd bezdomnego Salvatore J., który na rondzie zaatakował nożem kierowcę, gdy ten sprzeciwił się myciu szyb w swym aucie. Prokuratura oskarżyła Salvatore J. o usiłowanie zabójstwa, przyjmując, iż miał on znacznie ograniczoną możność zrozumienia swego czynu i pokierowania swoim zachowaniem. Przed wyjaśnił, że bronił się przed "niespotykaną agresją" kierowcy. Do napaści doszło 6 kwietnia 2008 roku przed Rondem Matecznego w Krakowie. Salvatore J. podszedł do samochodu audi, który zatrzymał się na czerwonym świetle, i zaczął myć przednią szybę auta. Ignorował przy tym uwagi kierowcy, by tego nie robił, i domagał się pieniędzy. Kierowca wysiadł z samochodu, aby odpędzić mężczyznę i wtedy otrzymał dwa ciosy nożem. Bezdomny zbiegł. Salvatore J. dopuścił się ataku w warunkach recydywy. Bałem się pokrzywdzonego, był ode mnie wyższy, silniejszy, obawiałem się, że zrobi mi krzywdę" - mówił przed sądem Salvatore J. Jak dodał, "na szczęście opatrzność czuwała i nikt nie zginął". "Nie było we mnie agresji. Broniłem samochodu i spokoju narzeczonej" - zeznawał pokrzywdzony. Pokazywał, jak wysiadł z samochodu, by postraszyć napastnika swoją dużą posturą, i jak zaraz potem - przy wsiadaniu - został ugodzony nożem. Sąd wymierzając wyrok uwzględnił zarówno okoliczności obciążające, jak i łagodzące. Za obciążające uznał działanie w recydywie i możliwość pozbawienia życia ugodzonego. Za łagodzące - działanie z ograniczoną możliwością rozeznania swojego zachowania i pokierowania nim ze strony oskarżonego oraz "niestandardowe zachowanie pokrzywdzonego", który, zdaniem sądu, "w przeciwieństwie do większości kierowców przejawiał tendencje do osobistego załatwienia tego typu sytuacji".