Kierowcy gubią się na skrzyżowaniu ul. Przy Kaszowniku, Dąbrowskiego, Uniwersyteckiej i Odrodzenia w Toruniu. Wielu łamie przepisy, bo znak informujący o organizacji ruchu jest mało widoczny – komentuje “Gazeta Wyborcza – Toruń”. Dzieje się tak, ponieważ brakuje odpowiedniego oznakowania - denerwuje się nasz czytelnik, który przejeżdża tędy kilka razy dziennie.. Pisałem już kilkanaście razy do Miejskiego Zarządu Dróg, aby zrobić duże tablice z rysunkiem skrzyżowania. Teraz jest tylko mała tablica za przystankiem, którą często zasłania autobus. Kierowcy blokują przez to ruch. Kilka razy doszło do stłuczek. Redaktorzy “Gazety” postanowili sami i sprawdzić, jak wygląda ruch na krzyżówce. W ciągu zaledwie kilkunastu minut przepisy złamało 12 kierowców. Najwięcej aut było spoza Torunia. Drogę skracali sobie m.in. prowadzący auta z Poznania, Bydgoszczy, Grudziądza, powiatu toruńskiego, lipnowskiego i rypińskiego. Był też samochód z niemieckimi tablicami, a także rowerzysta. O problemach poinformowaliśmy policjantów z drogówki. - Od stycznia na tym skrzyżowaniu doszło do kilku kolizji i wypadków. Zanotowaliśmy m.in. potrącenie pieszego, a także kilka stłuczek, których przyczyną było niedostosowanie prędkości do warunków na jezdni - mówi Marek Nowakowski, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego. - Nie przypominam sobie zdarzenia, które miałoby związek z lekceważeniem znaków drogowych. Nowakowski zapewnił nas, że policjanci, którzy patrolują ten odcinek krajowej "jedynki", zwrócą szczególną uwagę na skrzyżowanie i przestrzeganie przepisów. Sprawą zainteresowany został także Miejski Zarząd Dróg. - Zajmiemy się tym - obiecała Agnieszka Kobus-Pęńsko, rzecznik MZD. 4 czerwca rozwiązaniom komunikacyjnym przyjrzy się komisja bezpieczeństwa, w skład której wchodzą przedstawiciele policji, straży miejskiej i MZD. - Rozpatrzą, czy konieczne jest zamontowanie dodatkowych tablic lub powiększenie istniejących - mówi Kobus-Pęńsko.