- O mój Boże, ja zginę! - stwierdził przerażony kierowca w trakcie rozmowy z policją. 22-letni Chase Weir z Australii zadzwonił na policję, kiedy jechał autostradą w okolicach Melbourne z prędkością 100 km/h i zorientował się, że z hamulcami w jego Fordzie Explorerze ''coś jest nie tak''. Nie może zahamować - udaje mu się najwyżej zwolnić do 80 km/h. Co robić w takiej sytuacji? Sierżant Goldsmith doradziła mu po pierwsze nie panikować, po drugie zjechać na awaryjny pas ruchu na autostradzie i wyłączyć silnik. Nie udało się. Jesteś na autostradzie, to jest bardzo długa autostrada - Goldsmith próbowała uspokoić kierowcę - bezskutecznie. Po chwili usłyszała w słuchawce przerażony głos: - O cholera, właśnie zjechałem na złą stronę. Policja starała się pomóc i zabezpieczyć drogę przed pędzącym samochodem, ale nikt za bardzo nie wiedział jak go zatrzymać. Koniec autostrady zbliżał się coraz szybciej. W końcu po pół godzinnej rozmowie sierżant Goldsmith kazała Weirowi z całej siły wcisnąć hamulec i zaciągnąć ręczny. Zadziałało.Ford zatrzymał się i do wypadku nie doszło. Przedstawiciele Forda już skontaktowali się z Weirem, żeby wyjaśnić jak mogło dojść do tak ''niezwykłej'' usterki – relacjonowała “Gazeta pl”.
A jak według Państwa powinien zachować się kierowca? Czekamy na opinie.