Przegląd prasy

Jechał nadmiernie prędko, w ulewie i na śliskiej nawierzchni

8 sierpnia 2007

Trzy osoby nie żyją, 15 jest rannych - to bilans drugiej w ciągu miesiąca katastrofy polskiego autokaru we Francji. Do tragedii doszło j o godzinie 6 rano na autostradzie A16 niedaleko Dunkierki. Polacy jechali do Londynu i Dublina. Padał deszcz, szosa była śliska. To prawdopodobna przyczyna wypadku. W chwili wypadku w autokarze było 48 pasażerów i trzech kierowców. Rano nad tą częścią Francji przechodziły gwałtowne burze. Autokar wjechał w ścianę deszczu. -Wszystko wskazuje na to, że kierowca nie dostrzegł, iż jest już na zjeździe z autostrady, a nie na głównej szosie - powiedziała "Rzeczpospolitej" Christiane Petit z Urzędu Bezpieczeństwa Drogowego w Dunkierce. Według pomiarów policji w chwili uderzenia w barierę autokar jechał z prędkością 88 km/godz. Na autostradzie to szybkość niewielka; na krętym zjeździe - zbyt duża. Pojazd był nowy. Miał jeszcze gwarancję, przeszedł wszelkie niezbędne przeglądy. Kierowca polskiego autokaru, który miał wypadek koło Dunkierki, został umieszczony przez francuską policję w areszcie tymczasowym - dowiedział się RMF FM. Mężczyzna zeznał prokuratorowi, że w momencie wypadku nie zdawał sobie sprawy, że zjeżdżał boczną drogą na parking i nie jechał już po autostradzie. Francuscy funkcjonariusze podejrzewają, że przedstawiając taką wersję wydarzeń kierowca próbuje z góry usprawiedliwić fakt, że – być może – jechał po wąskim zjeździe z autostrady z nadmierną prędkością - podaje RMF FM. Śledztwo dopiero się rozpoczyna. Kierowca autokaru jest na razie jedyną osobą, którą przesłuchujemy. Zeznał, że myślał, iż jedzie ciągle po autostradzie - twierdzi Claire Munzer z prokuratury w Dunkierce.

Policjanci w każdej chwili mogą skontrolować pod względem technicznym autokar wyruszający w podróż, wystarczy jedynie zadzwonić i umówić się - przypomina Marcin Szyndler z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji.