Sąd Rejonowy w Płońsku uznał Otylię Jędrzejczak za winną nieumyślnego spowodowania wypadku, w którym zginął jej brat. Pływaczka została skazana na 9 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. "To trafny i sprawiedliwy wyrok" - mówi o rozstrzygnięciu sądu w sprawie Otylii Jędrzejczak prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW. Otylia Jędrzejczak jednak naruszyła zasady bezpieczeństwa. "Wyrok 9 miesięcy ograniczenia wolności i pozbawienia prawa jazdy na rok to nie jest dolegliwa kara" - mówi "Gazecie.pl" prof. Kruszyński. Sąd uznał, iż Otylia Jędrzejczak nie zachowała szczególnej ostrożności, wyprzedzając inne pojazdy z prędkością około 110 km/h. Sąd zgodził się z opinią jednego z biegłych, iż Otylia Jędrzejczak "niewystarczająco dokładnie, wręcz nierozważnie, rozpoczęła manewr wyprzedzania". "Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary w szczególnych przypadkach, jeżeli na przykład w zdarzeniu ofiara jest osobą najbliższą sprawcy zdarzenia. I tak jest w tym przypadku" - powiedział sędzia Szymański. Wyrok jest nieprawomocny. Obrońcy Otylii Jędrzejczak uzależniają złożenie apelacji od wyroku, który zapadł w czwartek przed Sądem Rejonowym w Płońsku, od decyzji swej klientki. "Złożymy wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku, a decyzję czy będzie składana apelacja podejmie nasza klientka" - powiedział Jakub Wende, jeden z adwokatów Jędrzejczak. Prokurator Ewa Ambroziak uznała wyrok 9 miesięcy ograniczenia wolności i prac publicznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie oraz zakaz prowadzenia pojazdu przez jeden rok za satysfakcjonujący.